Siedzisz sobie w domu, w wygodnym fotelu. Z wieży wydobywają się dźwięki Twojej ulubionej muzyki. Surfujesz po internecie i nagle na jednej ze stron trafiasz na kolejną, denerwującą reklamę. Myślisz – Rany znowu reklama xxx, czy oni nigdy się nie poddają? – po krótkiej analizie sytuacji zaczynasz szukać znaku krzyżyka, żeby uwolnic sie od upierdliwego okienka. Ale niestety nie trafiasz w niego i w jednej chwili zostajesz przekierowany na reklamowaną stronę. Od tej chwili Twoje ruchy na stronie zaczynają być dokładnie śledzone.
Dzieje się tak dzięki specjalnemu narzędziu służącemu śledzieniu użytkownika zaprogramowanemu tak, aby dostarczało cookie do komputera klienta. Cookie odnotowuje dokładną lokalizację (czyli rodzaj promocji), z której użytkownik wszedł na stronę i dokąd następnie się z niej udał. No dobrze, ale po co to komu?
Post – click tracking jest narzędziem służacym marketerom do mierzenia ROI (zysku )z reklamy internetowej. Z możliwości tego narzędzia korzysta wiele firm posiadających strony internetowe oraz portale i serwisy internetowe.
“Post-click tracking może mierzyć i porównywać rezultaty promocji onlinowych z realnymi danymi. Proste dane dotyczące kliknięć mogą powiedzieć, ile razy reklama odniosła sukces – i już takie surowe dane są użyteczne. Ale jak sama nazwa wskazuje, post-click tracking może powiedzieć, co się dzieje już po kliknięciu. Czy odwiedzający opuścił stronę natychmiast? Dokąd poszedł? Czy poruszał się po naszej stronie? Czy kupił coś, uruchomił wózek do zakupów, a potem go porzucił, czy przeszedł przez cały proces zakupoowy aż do końca? Dzięki rezultatom otrzymywanym w czasie rzeczy-wistym, można analizować dwie równoległe promocje zlokalizowane w różnych miejscach Internetu.”
System gromadzi wszystkie dane razem, tworząc statystyki reprezentatywne dla wszystkich prowadzonych w Internecie aktywności. Cały proces prowadzony jest na tyłach Internetu, czyli tam gdzie kody i coockies. Read the full story
“Meksyk. Oaxaka. Spragnieni po ciężkim dniu gasimy pragnienie w hostelowej kuchni. Wkrótce odkrywamy na dnie butelki… robaka. Jednak nie przerywamy konsumpcji – pieniądze zostały wydane, więc brzydzić się można, ale wypić trzeba. Doprawiamy tylko trunek przyprawą, którą znajdujemy w przywiązanym do szyjki butelki woreczku. Kilka dni później dowiadujemy się, że w woreczku znajdował się? usmażony, posolony i sproszkowany robak. Nie jest to byle jaka larwa, lecz zwierzątko, pasożytujące na liściach agawy. Najwyraźniej Meksykanie uważają, że i po śmierci nie należy rozdzielać nierozłącznych za życia istot”.
Tam to tradycja, a u nas niestety wypadek przy pracy. Od kilku dni huczy na temat przerażającego odkrycia w czekoladkach firmy “Wawel”. Wadliwy towar odkryto już we wrześniu w sklepach Real. Jednak wówczas istaniały tylko podejrzenia o skażeniu samego sklepu. W ostatnich dniach sprawa została nagłośniona przez klienatów zgłaszających sie do samego producenta czekoladek.
Badania wykazały, że za zamieszanie odpowiedzialny jest mklik próchniczek! Ten mały owad składa jaja w produktach spożywczych używanych do produkcji m.in. czekoladek; jaja te nie są wrażliwe na temperaturę i przeżywają wszystkie procesy technologiczne, by potem – w już wyprodukowanej czekoladce – mogły się z nich rozwinąć robaki. Oczywiście producent zapewnia, że znalezione owady nie stanowią zagrożenia zdrowia i życia człowieka, ale myślę że to nas za bardzo nie przekonuje.
Teraz powstaje pytanie. Jak ta sprawa odbije się na samej firmie? Wawel to potężna fabryka czekolady istniejąca od 1951 roku. Jest to jedna z pierwszych tak poważnych wpadek firmy, która może przynieść spore straty. Jednak największym problemem może być teraz odzyskanie zaufania klientów do czekoladowych produktów. Read the full story
Ten mały gażet technologiczny szybko opanował rynek mobilny. Jego potęgą jest funkcjonalność. Jest mały więc mieści się wszędzie. Jest szybki więc od razu dociera się do potrzebnych informacji. Jest niczym mała torebka wypełniona najróżniejszymi gadżetami. Oglądając najnowsze spoty na pierwzy rzut oka można zauważyć, że to właśnie na funkcjonalność telefonu postawiła tym razem firma Apple. W przeciwieństwie do poprzednich reklam, głównym aktorem nowych spotów nie jest wyłącznie iPhone, tym razem jest nim jego użytkownik. W spotach, które można obejrzeć na stronie Apple, trzech mężczyzn: Doug, Stefano i Elliot mówią o tym, jak iPhone ułatwia im życie. Telefon w zbliżeniu pokazany jest jedynie w pierwszym spocie, który zachwala pocztę głosową. Oto próbka jednego ze spotów:
Najnowsze badania Avenue A | Razorfish wykazały, że coraz więcej internautów-konsumentów, tworząc swoje strony internetowe, wykorzystuje elementy Web 2.0.
Avenue A | Razorfish sugeruje marketerom, że banner i zwykła strona nie wystarczą już do tego, aby przykuć uwagę internauty. Z badań wynika, że 59 % internautów-konsumentów wzbogaca swoje strony o kontent, a 41 % pisze własne blogi. Okazało się, że ponad połowa respondentów korzysta z serwisów społecznościowych, aby pozostać w kontakcie z innymi ludźmi. 70 % czyta blogi, a 46 % czyta zazwyczaj 4 lub więcej blogów.
Badania przeprowadzono, wyniki przedstawiono, ale czym tak naprawdę jest web 2.0. Pojęcie Web 2.0 pojawiło już dawno. Według internetowej encyklopedii Wikipedia:
Wikipedia: “Web 2.0 – określenie serwisów internetowych, powstałych po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników danego serwisu. Ten termin został spopularyzowany dzięki firmie O’Reilly Media, która w 2004 roku zorganizowała szereg konferencji poświęconych temu nowemu trendowi internetowemu.”
No właśnie skoro web 2.0 charakteryzuje się możliwością generowania przez użytkowników treści w serwisie to samą Wikipedie można uznać za pierwszy przykład tego trendu. Jednak ja postanowiłam sprawdzić dokładniej co inni sądzą na ten temat. Wkońcu już jakiś czas mamy z nim do czynienia.
Ralf – informatyk: “Web 2.0 jest pojęciem dość szeroko rozumianym. Ja spróbuje wyjaśnić to od strony procesu tworzenia aplikacji internetowej. Na początku potrzebny jest pomysł. Zatem zróbmy stronę dla użytkowników! Jak to mamy rozumieć? Niech użytkownik: publikuje , komentuje, tworzy grupy, niech czuje sie częścią jakiejś społeczności. Koncepcja gotowa! Przejdźmy do realizacji naszego pomysłu. Warstwa prezentacji, czyli ogólnie mówiąc wygląd strony – tutaj do pracy biorą się projektanci (koderzy,graficy). Read the full story
Co kraj to obyczaj – to jedno z moich ulubionych powiedzeń. Niestety w wielu przypadkach powiedzenie to się sprawdza, a zwłaszcza jeśli chodzi o dziedzinę reklamy. Często podczas tworzenia spotów reklamowych musimy zwracać szczególną uwagę na barwy, gesty, mimikę, ale również czas trwania reklamy w razie gdyby spot miał być wyświetlany w innych krajach. Z góry przyjęty czas spotu reklamowego to około 30 sekund, aby producent był w stanie przekazać widzowi wszystkie potrzebne informacje. Jednak w krajach Japonii przeciętny czas trwania spotu to 15 sekund. Z przeprowadzonych badań wynika, że 15 sekundowy spot nie działa na odbiorcę wystarczająco silnie i nie dostarcza mu prawie żadnych informacji. Więc skąd takie ograniczenia czasowe? Jak ujęła to jedna z Agencji Reklamowych:
Cytat: “Małomówność uchodzi w Japonii za wielką cnotę. Jest to kraj o wyraźnie odrębnej kulturze, a także wyraźnych różnicach w sposobie przetwarzania informacji. O ile nasze reklamy rozwijają się od początku do końca, to japońskie często rozmijają się z chronologią”
W kulturze japońskiej pojedyncza reklama trwająca 15 sekund może działać skutecznie. Jednak coś takiego rzadko zdarza się w USA, Europie czy Azji i dotyczy to głownie produktów kupowanych z mniejszym zaangażowaniem.
Pierwsza reklama trwająca 15 sekund została wyprodukowana w 1980 roku. Wśród reklamodawców wzbudziła ona bardzo duże zainteresowanie. Read the full story
Jak zwykle firma Dove wyprzedza konkurencję. Tym razem jej propozycja to kampania społeczna adresowana głównie do rodziców. Apel ma na celu zwócenie uwagi na swoje pociechy, przede wszystkim córki. Głównym przesłaniem filmu jest to, aby rozmawiać więcej ze swoimi dziećmi i nie pozwolić, aby światowe koncerny kosmetyczne zrobiły to jako pierwsze. Marka Dove docenia narzędzia marketingu wirusowego i dlatego nowy spot pt: ?Talk to your daughter before the industry does? jest kontynuacją poprzedniej kamapnii “Evolution”, która dostała najbardziej prestiżową nagrodę w świecie reklamy na festiwalu w Cannes.
“Film Dove?a pokazuje, że można nie wydawać pieniędzy na reklamę, by reklamować swój produkt na całym świecie. Z tej kampanii warto czerpać inspirację. To znak czasu ? dowód na to, jak duży jest dziś potencjał kampanii interaktywnych i jak opłacalne jest wyjście poza standardowe myślenie o reklamie w Internecie.”
Amerykańskie gazety szaleją. W najnowszym magazynie Rolling Stone swoją weekendową ofertę programową reklamuje stacja Fox. Bohaterowie programów siedzą w kolejce górskiej. Ich zdjęcia zmieniają się, gdy czytelnik przechyla stronę reklamową.
W tygodniku Entertainment Weekly pojawiła się reklama serialu Bionic Woman emitowanej przez NBC. W oko tytułowej bohaterki wbudowano zieloną lampkę, która zapala się, gdy czytelnik przekręca stronę.Być może kolejnym krokiem będzie zastosowanie w prasie reklam wideo. Źródła donoszą, że wydawnictwo Time Inc. już pracuje nad reklamą drukowaną z ruchomymi obrazami.
Według Mike’a Maguire’a z firmy Structural Graphics, tworzącej reklamy trójwymiarowe, reklamy wideo mogą pojawić się w prasie już za kilka lat. Maguire twierdzi, że idealnie nadają się one do promowania nowego logo czy debiutującego na rynku produktu.
No cóż interesujące odkrycia…ciekawe tylko ile wzrośnie cena pisma? Z drugiej strony takie reklamy mogą robić wrażenie, ale pewnie po przypadkowym zmoczeniu pisma cała technika pada i zielona lampka Bionic Woman gaśnie:) Dziś wyjątkowo krytycznie podchodzę do informacji, ale wydaje mi się, że takie innowacje to już przesada. Poza tym sami redaktorzy się o tym przekonają, gdy ceny magazynów wzrosną. Ludzie w pismach szukają informacji, a reklamy to tylko dodatek. Read the full story
Globalne badanie Nielsena wykazało, że reklamy tradycyjne są uważane za najbardziej wiarygodne i pozostawiają daleko w tyle reklamy internetowe.
Aż 63 % badanych ufa reklamom, które pojawiają się w prasie, a 56 % – spotom telewizyjnym.
Najbardziej wiarygodnym formatem reklamy online okazały się reklamy w wyszukiwarkach. Ufa im 34 % respondentów. Zaledwie 26 % ufa bannerom, a 18 % – reklamom otrzymywanym w telefonach komórkowych.
Znacznie lepiej przyjmowane są reklamy tworzone na stronach przez samych marketerów w celu promowania jakiejś marki z odpwiednią rekomendacją. Również 61 % respondentów darzy zaufaniem blogi stworzone przez konsumentów.
Te wyniki sugerują, że konsumenci wolą polegać na opinii innych ludzi niż na reklamach, które napotykają w wirtualnym świecie.
Ciekawe tylko na jakiej grupie wiekowej respondentów przeprowadzono badania. Bo przecież większość reklam pojawiających się w necie to tylko graficzne odpowiedniki reklam telewizyjnych i prasowych. A poza tym poczta pantoflowa zawsze była wszechobecna i najbardziej skuteczna. Żadko teraz się zdarza, żeby nowo powstały na rynku produkt od razu spotkał się z dobrym przyjęciem; choćby jego reklama była niesamowicie efektowna. Jesteśmy społeczeństwem wyjątkowo nieufnym i bardziej wolimy polegać na opini innych niż sugerować własne wnioski. Zresztą reklamy są różne i nie zawsze prawdę mówią. Ceny produktów też w dół nie spadają wiec zamiast eksperymentować i taracić ciężko zarobione pieniądze wolimy słuchać innych licząc na to, że przynajmniej nic nie stracimy.
Tym razem chciałam poruszyć temat nielegalnego umieszczania reklam na budynkach mieszkalnych. Sprawa w tej kwesti prowadzona jest już od dłuższego czasu, a we wczorajszym wydaniu “Uwagi” przedstawiono i pokazano ten problem na żywo. W Warszawie na Placu Konstytucji 5 na budynku MDM od dłuższego czasu umieszczane są potężne reklamy przysłaniające widok z okien mieszkań znajdujących się na wyższych piętrach. Celem tego jest zebranie odpowiedniej kwoty na remont budynku, jednak odbywa się to bez porozumienia z samymi mieszkańcami. Moim zdaniem to skandal. Reklamy coraz bardziej zaczynają zaśmiecać ulice miast, a przede wszystkim budynki. Oczywiscie nic przeciw reklamom jako nośnikom informacji nie mam, bo to było by niezgdone z moimi zainteresowaniami i kierunkiem działań. Są nawet reklamy tak barwne i kolorwe, które potrafią ozdobić nie jedną z szarych ulic. Jednak ich prezentacja powinna odbywać sie zgodnie z pewnymi zasadami. Bez wyrządzania krzywdy innym. A tu wyraźnie zostaly naruszone pewne prawa.
Jeden z mieszkańców budynku, a dokładniej syn jednej z pokrzywdzonych założył w związku z tym specjalną stronę internetową pod adresem reklamy na budynkach, na której dokładnie opisuje problem. Według mnie taka działalność powinna być surowo karana. Takimi działaniami agencje zaczynają zniechęcać ludzi do reklam nie szanując ich praw i zdania. Reklama jest dla człowieka, a nie przciwko niemu. A dopszczając do takich sytuacji wybieramy tą drugą opcję.
7 października rusza kampania telewizyjna sieci Media Markt, której towarzyszyć będzie hasło “Takiej okazji nie wypuszcza się z ręki”.Filmy reklamowe emitowane zarówno w telewizji jak i internecie powstały dzieki nagraniom z ukrytej kamery. Główną postacią każdej z reklam będzie aktor, który swoim zachowaniem prowokował przypadkowych ludzi do reakcji. Głównym celem tej akcji było zarejestrowanie całkowicie szczerych reakcji, zachowań i mimiki wybranych osób, które w chwili nagrania spotu stały się jego bohaterami.30-sekundowe spoty telewizyjne będą emitowane w TVP1, TVP2, Polsacie, TVN oraz TVN24, będzie je mozna również znaleźć (w wersji rozszerzonej) na stronie Media Markt i w serwisie YouTube.
Kampania telewizyjna zostanie uzupełniona o internet, billboardy i spoty radiowe, których autorem jest agencja Opus B.Za kreację kampanii telewizyjnej odpowiada agencja Demner, Merlicek&Bergmann, media zostały zakupione przez dział planowania mediów Media Markt.
Ostanimi czasy coraz więcej agencji zaczyna kręcić “amatorskie” reklamówki i korzystać z usług zwykłych ludzi niż profesjonalnych statystów czy aktorów. Czy w ten sposób mają wreszcie możliwość pokazania czegoś prawdziwego w reklamie? A może koszty kręcenia samego spota okazują się niższe? Read the full story