
Minął już ponad tydzień od 15-tej już w historii Multikina wielkiej imprezy reklamowej “Noc reklamożerców”. Jest to unikalny spektakl-jedno z najważniejszych międzynarodowych spotkań świata mediów i reklamy.
Od 1991 roku spektakl ma w Polsce swoich wiernych fanów , których liczba z roku na rok stale wzrasta. Reklamożercy to pasjonaci i znawcy reklamy, to Młode Wilki Reklamy i Marketingu, studenci kierunków marketing, zarządzanie, komunikacja, kierunki lingwistyczne Rokrocznie spektakl gromadzi całe polskie środowisko reklamy, pracowników mediów, dziennikarzy, studentów i młodzież licealną.
W tegorocznym 6-godzinnym programie znalazł się m.in. przegląd reklamy belgijskiej i rumuńskiej, szalone reklamy Central Beheer panorama reklam Hondy, ostatnie kampanie Volkswagena i Cathay Pacific oraz reklamy wielkich mistrzów: Jean-Luca Godarda, Davida Lyncha, Giuseppe Tornatore, Emira Kusturicy, Romana Polańskiego, Wima Wendersa, Roberta Altmana. Nie zabrakło również włoskiego repertuaru reklam lat 60-tych, jak zawsze nieśmiertelnego Boba i jego Fiata, czekoladę Leo, gorące zmysły w kampanii Perrier oraz po raz pierwszy blok poświęcony polskiej reklamie!
Tyle tytułem wstępu, a teraz meritum tematu. Sama na imprezie reklam niestety nie byłam, ale zasięgnęłam opinii kilku moich znajomych i okazało się, że byli wyjątkowo zgodni – tegoroczna Noc reklamożerców okazała się przereklamowanym spektaklem.
Dlaczego?
Asia Szumowska: Na noc reklamożerców chodziłam z wielką przyjemnością, kiedy jeszcze nie rozkwitł tak znacznie YouTube i blogi branżowe umożliwiające zapoznanie się z najlepszymi kreacjami z całego świata.
Największą przyjemność sprawiają mi reklamy retro, oldschoolowe z egzotycznych krajów, albo reklamy z lat 80-tych i wcześniejsze – nie zawsze jest możliwość do nich dotrzeć. Nowsze kreacje można spokojnie obejrzeć w sieci, na czym Noc traci. Brakuje mi komentarza autorskiego, branżowego – fachowej krótkiej oceny rynku, wpływu Internetu i wydarzeń społeczno-gospodarczych na coroczne zmiany w kreacjach i trendach. Razi mnie hurra-imprezowy klimat nocy, łupana muzyka i coś co nazywam klimatem radia ZET-RMF-ESKA – prymitywnie wesoła oprawa i konferansjerka. Wolałabym uczestniczyć w mniejszej, profesjonalnej imprezie, w mniejszym kinie – ale dla ludzi z branży albo miłośników oldschoolowych klimatów. Chciałabym móc usłyszeć historie związane z danymi najlepszymi
kreacjami, ich konteksty. Bez tego w dobie Internetu impreza traci na jakości. Poza tym mam wrażenie, że jest za długa i nad ranem zostają już same niedobitki. A zamiast coli napiłabym się dobrej zielonej herbaty i zjadła coś lekkiego w trakcie.
To nie jest święto reklamy, tylko festyn po którym zostają kubki po popcornie i słomki po coli. Zero refleksji wśród większości widzów jak sądzę.
Andżelika Nakonieczny: Studentka – Niestety, wiele tygodni oczekiwań poszło na marne. Organizatorzy kolejnej edycji Nocy reklamozerców nie popisali się. Tytuł imprezy brzmiał “Najlepsze i najgorsze reklamy” choć powinien brzmieć “Najnudniejsze reklamy”, oczywiście nie zabrakło kilku perełek, choć nie wiem dlaczego puszczono je po godzinie 2 kiedy na sali została tylko garstka najbardziej wytrwałych reklamożerców. Również osoby które liczyły na różne gratisy i promo9cje też mogli się poczuć nieusatysfakcjonowani. Smycz i gwizdek to zdecydowanie za mało;] No, byli jeszcze wybrańcy losu którzy załapali się na darmową pizze;] o durnych konkursach podczas przerw nie wspominając. A miało być tak pięknie. Do 10 listopada nie było żadnych reklam dotyczących imprezy, zero informacji w necie. Nikt nic nie wiedział. Wydawałoby się, że organizatorzy chcą powrócić do czasów kiedy Noc reklamożerców było wręcz elitarnych wydarzeniem w Krakowie, o którym wieści rozchodziły się pocztą pantoflową. A reklamy były starannie wyselekcjonowane i naprawdę “Najlepsze…”.
Chociaż, po tegorocznej klapie można sie spodziewać, że za rok w Multikinie pojawi się mała garstka “zapaleńców” reklamy. Chociaż nie jestem pewna czy to jest cel organizatorów;/
Również szperając po necie dało się znaleźć kilka ciekawych podsumowań imprezy rozżalonych jej uczestników. Były to skargi dotyczące nie tyle samych reklam, ale również organizacji całej imprezy. Opóźnienia, konkursy, za długie przerwy, a przede wszystkim nudne i męczące wstawki sponsorów patronujących spektakl. Jaki z tego wniosek?
Impreza z pewnością powinna się odbywać, ale jej organizacja powinna być solidnie dopracowana biorąc pod uwagę fakt, że odbywa się co roku. A co Wy o tym sądzicie?
Autor: Paula
Podobne artykuły:
- Interactive Day 2 – Design, Animacja
- Allegro powraca
- Sex w reklamie
- Polskie reklamy, a zagraniczne
- Wyjątkowy użytkownik? Taka też reklama…


November 20th, 2007 at 10:49 pm
miałam okazję uczestniczyć w trzech kolejnych edycjach nocy reklamożerców (włącznie z tegoroczną) i rzeczywiście muszę się zgodzić co do tego, że da się zauważyć pewien spadek formy (chociaż jak dla mnie najgorzej wypadła Noc rok temu) – może to rezultat efektu świeżości/nowości i dlatego najlepiej wspominam pierwszy kontakt z tą imprezą.
. od imprezy masowej, zorganizowanej w kinie, nie oczekuje klimatu, nastroju ani elitarności.
faktem również jest to, że z roku na rok wybór prowadzącego cały event jest coraz większą porażką, a poziom konkursów i promocji wspominam raczej z zażenowaniem.
ale, ta cała mniej lub bardziej dopasowana do okoliczności otoczka, to… właśnie tylko otoczka. i znajomek, który ubolewał nad tym, że najlepsi didżeje reklamowani w ulotce promocyjnej wcale nie byli najlepsi, budzi tylko mój śmiech. bo ja tu przyszłam godzinami oglądać reklamy nieprzerywane żadnymi nudnymi programami
przychodzę tu pośmiać się z tego co już widziałam, poszukać inspiracji do dalszych poszukiwań na youtubie, wymienić się z ludźmi poglądami o tym, co zobaczyłam. a stare reklamy traktuje raczej jako egzotykę i wolę oglądać współczesne kampanie. ale de gustibus non disputantum
pewnie, że organizacja mogłaby być lepsza. ale czy rzeczywiście po to kupiłam bilet, żeby zastanawiać się nad sprawnością menedżerów Multikina?
November 21st, 2007 at 1:28 am
Zastanawia mnie sytuacja z konkursami. Wiele osób żaliło się, że są one z góry ustawione i że ciężko cos wygrać. czy też masz podobne odczucia?
November 21st, 2007 at 10:25 am
trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo w konkursach nie uczestniczyłam i raczej trzymałam się z daleka. zwłaszcza, że wokół biegali fotografowie i strzelali jakieś kompromitujące foty
pamiętam tylko, że gdzieś około 2giej wpadłam na quiz dotyczący Nocy, którego uczestnicy nie wiedzieli, kto jest organizatorem imprezy (ale w czasie zgadywania wymieniono wszystkich sponsorów eventów, więc chyba jednak quiz należał do udanych
)
November 21st, 2007 at 11:12 am
Byłam na Nocy w Zabrzu w minioną sobotę. To była moja pierwsza impreza. Wrażenia? Było… tak sobie. Nie będę komentować reklam, ponieważ każdemu podoba się co innego. Prowadzący imprezę? Szkoda gadać. Konkursy? Nawet nie zauważyłam (grałam wtedy pewnie w piłkarzyki
). O północy zebrałam się do domu i nie żałowałam, że nie zostałam do końca. Przywołam wypowiedź Asi Szumowskiej: “Zero refleksji wśród większości widzów jak sądzę” – tu nie chodzi o refleksję, lecz dobrą zabawę. A jeżeli już faktycznie o jakiejkolwiek refleksji może być mowa, to przy reklamach społecznych dotyczących molestowania dzieci. Przyprawiły mnie o ciarki na plecach i to rzeczywiście dało do myślenia. Niestety po takim spocie zaraz puszczona była zabawna reklama produktu X, potem Y i całą refleksję rozwiały kinowe śmichy chichy. Nie było źle, ale rewelacji też żadnych.
November 21st, 2007 at 1:42 pm
Eee tam, przesada. Jakby w środku nocy reklamy przerywali jeszcze “branżowymi komentarzami”, to wszyscy by już spali. Ludziom najbardziej podobały się reklamy śmieszne, efektowne – przy dłuuuugich spotach z lat 80 wszyscy zasypiali.
Konkursy… W sumie zlałem to, ale nie rozumiem co to znaczy, że “konkursy były ustawione”. To znaczy autorzy takich stwierdzeń mają konkretne dowody, czy to jest raczej na zasadzie “ten facet co wygrał był jakby niezbyt zaskoczony, więc to pewnie oszustwo”? :]
Trudno też winić twórców za to, że reklamy są dostępne na YouTube. To tak jakby w recenzji filmu pisać, że był do dupy, bo tydzień temu można go było ściągnąć z Sieci
Ofc nie obyło się bez błędów – chociażby takiego, że niektóre reklamy były bez napisów. I zrozum tu, człowieku, jakąś koreańską reklamę bez angielskiego tłumaczenia… paranoja?
Tak czy siak bawiłem się bardzo dobrze – grupka znajomych, piwko, fajne reklamy – czego chcieć więcej? ;] To impreza masowa, jak ktoś chce dyskutować o branży, to niech idzie na imprezy branżowe (grillit się zbliża kolejny
).
November 21st, 2007 at 5:18 pm
W sumie to sie zastanawiałam pisząc tego posta czy zmienilibyście cos w formie organizacji tej imprezy? jakie reklamy chcielibyście oglądać? A może ta forma Wam odpowiada?
@Obee – a co do konkursów to ja go bardziej zrozumiałam, że ciagle wygrywały te same osoby i dziwne, że znały odpowiedzi na wszystkie pytania:)
A co do grilla to czyzbyś mi przypominał?:) A reszcie faktycznie polecam tą impreze bo darmowa, a narprawdę wysokiej klasy:)
November 21st, 2007 at 9:29 pm
Wiesz, konkursy mnie nie interesiły, więc się nie odzywam. Ale nie sądzę, żeby były jakieś manipulacje nagle na tego rodzaju imprezie…
Tak naprawdę to była impreza dla mas, i w takiej formie to należy rozpatrywać. Podejrzewam, że 90% ludzi tam nie miało nic wspólnego z branżą, i byli tam po prostu po to, żeby pooglądać najlepsze na świecie reklamy
A offtopując co do GrillIT – jeszcze się zastanawiam, ale prawdopodobnie tą edycję ominę
November 21st, 2007 at 10:30 pm
No jak chodzi o Grilla IT to ja ta edycje na pewno ominę. Ale tylko ze względu na tematykę, która nie jest mi zbytnio bliska. Dla zainteresowanych link:
http://www.grillit.opcom.pl:80/?p=65
November 22nd, 2007 at 8:30 pm
1. Nie chodziło mi o przerywanie komentarzem branżowym – tylko ogólne wprowadzenie i dyskusję – i to nie w formie nocy reklamożerców, ale nawet krótszego ciekawego spotkania w mniejszym gronie.
2. Co do refleksji – dla mnie reklama to nie tylko zabawa, cola i piłkarzyki w przerwie, ale też pretekst do fajnej rozmowy, poszukania jakichś artykułów itd. Nie chodziło mi o wrażenie czegoś ultra ambitnego, ale jednak nie tak płaskiego jak to wygląda teraz.
Może nie jestem typowym targetem. Oczekuję czegoś więcej, też z racji pracy zawodowej.
November 22nd, 2007 at 9:39 pm
@Aśka
Ad 1. Dyskusję w małym gronie możesz przecież przeprowadzać ze znajomymi
Organizacja czegoś takiego z tą całą bandą ludzi była raczej niemożliwa
Ad 2. Jak wyżej
Dyskutować nad reklamą możesz w gronie znajomych, na forach czy blogach. Trudno było oczekiwać od imprezy (no właśnie: “imprezy”) nazywającej się “Noc reklamożerców”, że będą tam panele dyskusyjne na temat reklamy społecznej albo granic przyzwoitości w reklamie etc.
Od tego są spotkania typowo branżowe, w mniejszym gronie.
Może właśnie masz coś w rodzaju “skrzywienia zawodowego”?
Nie mam danych, ale z tego co widziałem, to chyba 90% gości na Nocy nie miało noc wspólnego z branżą