kodeksiczek
 

Szukaj

Rss Postów

Subskrybcja

dodaj do google

 

P jak Plagiat czyli promocja za wszelką cenę!

lis 26

powiększ czcionkę: A A A pobierz pdf pobierz doc

plagiat.jpg

W sferze blogów aż huczy ostatnimi czasy od tzw. plagiatów. Jedną z jego głównych postaci, ale nie jedyną jest Pani Monika Czaplicka prowadząca bloga eksperckiego o marketingu. Sporo informacji na temat jej wyczynów możecie znaleźć na: blog.mediafun.pl, polskiblogger.pl, czy też na blogu Krzysztofa Urbanowicza.

Monika Czaplicka to nie jedyna osoba stosująca tego typu chwyty. “Tego typu” mam na myśli szybką i jak się okazuje jednak bolesną promocję swojego bloga. Ale jako jedna z nielicznych wyjątkowo się tym szczyci i nie przejmuje co potwierdzają liczne wypowiedzi na jej blogu.

Wikipedia.pl: Plagiat (łac. plagium - kradzież) - skopiowanie cudzej pracy/pomysłu (lub jej części) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem, np. obrazu, grafiki, fotografii, odkrycia, piosenki, wiersza, wynalazku, pracy magisterskiej, pracy doktorskiej, publikacji naukowej.

W ostatnim czasie powstaje coraz więcej blogów żyjących i rozwijających się dzięki kopiowanym tekstom z innych witryn. Jaki jest tego cel? Z pewnością dla pani Czaplickiej promocja w sieci kosztem innych. Dla niektórych jest to dobry sposób pozycjonowania, budowania swojego zaplecza w sieci. Jednak mimo iż może wydawać sie to skuteczne to należy uważać. Jedną z podstawowych kar nakłada na sprawcę google. Strony takie bardzo szybko otrzymują bana lub wpadają w filtry ciężkie do usunięcia. Inną i myślę, że groźniejszą karą jest dochodzenie spraw w sądzie za nielegalne kopiowanie tekstów.

Za nielegalne rozpowszechnianie cudzego utworu nawet bez osiągania korzyści majątkowych grozi do dwóch lat więzienia - przypomina “Gazeta Prawna”.

Plagiat oczywiście dotyka nie tylko blogi, ale także inne strony internetowe. Ludzie najczęściej zakładając witrynę, a nie znając się do końca na tematyce kopiują teksty bezprawnie, których czasem nawet nie rozumieją. Efekt jest tego taki, że poszukując w google jakiegość hasła wchodzisz na trzy pierwsze strony i znajdujesz ten sam artykuł w różnej oprawie. Co więcej na każdej ze stron osoba prowadząca witryne podaje się za autora artykułu.

Wniosek jest jeden: jeśli nie wiesz co pisać poprostu tego nie pisz zamiast kopiować teksty z innych stron narażając sie na dodatkowe straty i upokorzenia. Internet to ogromny świat wirtuany przed którym nic się nie ukryje. Jeśli chcesz przetrwać w nim bez skazy to sam musisz o to zadbać!

SPROSTOWANIE z dnia 11.12.2007 roku!

Po długiej debacie jaką przeprowadziłam z Panem “Wr” postanowiłam napisać małe sprostowanie. Bynajmniej nie dotyczy ono całego posta, gdyż w dalszym ciągu uwżam, że jest on zasadny. Chciałam jedynie sprostować kwestie dotyczącą samego słowa plagiat. Zostało ono użyte przeze mnie bezzasadnie, gdyż według prawa czyn jaki popełniła pani Monika nie można nazwać plagiatem. Dlatego też wycofuję się z tego oskarżenia zwracając honor Pani Monice (ale tylko w kwestii samego oskarżenia o plagiat). O bezmyślnym kopiowaniu tekstów nadal podtrzymuję swoje zdanie!

Autor: Paula


Podobne posty:
Czy marketerzy kłamią?
Nowy wymiar reklamy - Heyah symbol sukcesu!
Reklama Vision Express
Ekologiczna Honda czyli green marketing!
Reklama iPhone’a

28 komentarze

Dodaj swój komentarz

  1. Popcio
    lis 26 at 00:19

    Pierwszy :D
    Czytałem o tym experckim blogu już jakiś czas temu, ale w ciągu ostatnich kilku dni ostro się rozbujało i bardzo dobrze. Takie zachowanie trzeba tępić.

    Co do tego nakłądania filtrów no to nie do końca jest prawda. Google nie zawsze każe za duplicate content i nie zawsze szybko. Wiele zautomatyzowanych agregatów wisi spokojnie w sieci bez żadnego filtra.

  2. admin
    lis 26 at 00:45

    Witam stałego bywalca:)
    Wiesz co z tego co sie orientuję to założenia są takie, że wszelkie duplicate content maja być karane. Ale to prawda jest całkiem sporo witryn, które mimo takich działań całkiem dobrze funkcjonują. Niestey google jak widać nie jest nieomylne, ale uzytkownicy z niego korzystający potraią takie wykroczenia wyłapać. Dzieki temu może choc w nimimalnym stopniu zmniejszą takie działania w sieci nieuczciwi użytkownicy:)

  3. siefca
    lis 26 at 11:14

    A ja większość swoich prywatnych rzeczy robię na Creative Commons albo na GPL i chcę żeby inni je kopiowali. Wtedy nic im nie grozi bo oświadczam pod tekstem że nigdy nie będę dochodził praw związanych z używaniem tego przez kogoś.

    Wniosek jest drugi: po co wymyślać coś jeszcze raz gdy ktoś trafnie streścił nasze myśli i zgadza się byśmy to wykorzystali w swojej pracy.

    paweł

  4. admin
    lis 26 at 11:23

    Nie no jeśli ktoś wyraża zgodę na ummieszczanie jego tekstów na innych witrynach to nie ma żadnego łamania przepisów. Ale jeśli ktoś bez zgody autora tekstu kopiuje go sobie i umieszcza na swojej stronie bez podania nawet źródła to coś jest nie tak. A tu mieliśmy do czynienia z taką właśnie sytuacją. Poza tym wydaje mi się, że bardziej wartościowe teksty są takie, które pisane są przez właściciela strony. Wiem coś o tym bo sama źle zaczynałam. Sama też dostałam jedną reprymendę dotyczącą podobnej sytuacji, ale jak to mówią człowiek uczy się na błędach.

  5. raf
    lis 26 at 16:28

    trzeba sie postarać, żeby wpaść w filtr za duplicate content.

  6. ciri
    gru 03 at 12:06

    “bez podania nawet źródła to coś jest nie tak. A tu mieliśmy do czynienia z taką właśnie sytuacją.”

    Chyba ci się coś pomyliło. Były podawane linki do źródła. Problem leży w tym, że autorzy zażyczyli sobie, żeby było więcej zaznaczenia, że to cytat: żeby był znacznik cytatu, tylko fragment, a nie cały tekst i wielki opis linka (ten tekst pochodzi z xxx autorstwa xx cy coś podobnego).

  7. admin
    gru 03 at 12:31

    Masz racje, zgadzam się. Były podawane linki do źródła tak więc robię sprostowanie do wcześniejszej wypowiedzi jednak nie zmiania to faktu, że to co robiła było bezmyślne.

  8. wr
    gru 04 at 03:13

    @admin: Czasopismo Forum także zamieszcza przedruki materiałów. To jedyna zawartość. I niekoniecznie jest to bezmyślne.

  9. admin
    gru 04 at 10:36

    Tak, jasne tylko u nich zapewne to wszystko jest przemyślane i odpowiednio zaznaczone. A Pani Monika w jednym z artów tak sie zapędziła, że przez przypadek ucięła sobie pierwsze zdanie wstępu….bo sie spieszyła???:)) Ja nie gardzę każdym serwisem, który działa na takich zasadach, bo jeśli robi się to zgodnie z “prawem” to ok. A PAni Monika chciała dobrze, ale nie do końca jej to wyszło:)

  10. wr
    gru 04 at 18:57

    Oczywiście, że nie wszystkie przedruki są robione zgodnie z prawem oraz w sposób, który można nazwać “z zachowaniem należytej staranności” (choć to nie ma znaczenia prawnego). Dlatego też po prostu sugeruję opanowanie i operowanie faktami.

    Prawo autorskie opiera się na przekonaniu, że dostęp do dóbr kultury, nauki i generalnie informacji nie może być ograniczany. Z tego wyniknął fakt, że autor przed samym przedrukiem nie jest chroniony prawie w ogóle a tym samym odbiorcom nie jest ograniczany dostęp do dzieła. Można przedrukować nawet pełne dzieło i to bez zgody autora. Jednak chronione są prawa osobiste (czyli autorstwo) i prawa majątkowe. W przypadku pełnego przedruku autorowi należy się honorarium, zaś w przypadku i przedruku i cytatu należy wskazać źródło/autora.

  11. admin
    gru 04 at 19:18

    Dziekuję bardzo za ciekawy, prawny i pouczający wykład. Nie znam sie dokładnie na prawnych aspektach jakie wiążą się z tego typu sytuacjami jednak jako szary obywatel wiem, że w praktyce wygląda to troche inaczej.
    “Prawo autorskie opiera się na przekonaniu, że dostęp do dóbr kultury, nauki i generalnie informacji nie może być ograniczany” - i nie jest ograniczany i skoro nie wszystko robi się “z zachowaniem nalezytej staranności” to domniemam przypuszczać, że wynikają z tego potem niemiłe konsekwencje. Choćby takie z jakimi mielismy do czynienia na blogu Pani Moniki.
    Autor tekstu domagał się dokładnego zaznaczenia źródła i autorstwa arta (i miał do tego prawo jak również miał prawo posądzić w związku z tym panią Monike o plagiat). Zresztą skoro twierdzisz, że mimo wszystko mozna tak robić to ok. Ale jesli taka sprawa wychodzi na jaw lub gdy ktoś zaczyna sie domagać swoich praw odnośnie skopiowanego tekstu to wtedy zaczyna być głośno. I to, że dana osoba mogła to zrobić nie staje sie w tym momencie takie istotne, bo jej pozycja jest juz przegrana.

  12. wr
    gru 05 at 08:37

    Z prześledzenia tematu wyszło mi, że od początku wskazane było źródło przedruku. Jeśli rzeczywiście tak było to nie tylko nie można mówić o plagiacie ale jest to nawet pomówieniem. Karalnym, w przeciwieństwie do przypisywanego “plagiatu” p. Moniki.

    O ile prawo karne przewiduje sankcje karne to jak dotąd nikt nie wskazał ŻADNEGO faktu, który by wskazywał, że p. Monika popełniła przestępstwo ścigane z prawa karnego, w tym plagiat.

    Wypowiedź “i to, że dana osoba mogła to zrobić nie staje sie w tym momencie takie istotne, bo jej pozycja jest już przegrana” nie ma żadnego poparcia prawnego i nawołuje do wirtualnych linczów jakiś nagonek pogromów. Przykro mi, ale brzydko mi to pachnie. Stąd już krok do tworzenia wirtualnych grup wzajemnej adoracji, które bez względu na to co twierdzą to się wzajemnie popierają i umacniają w takich przekonaniach. I to bez względu na fakty.

    Nie mam nic wspólnego z p. Moniką. Zaznaczam, by w histerii “plagiatowej” ktoś sobie czegoś nie wymyślił.

  13. admin
    gru 05 at 22:03

    Jako, że uporczywie operujesz króczkami prawnymi postanowiłam też co nieco sie na ten temat dowiedzieć.
    “Wykorzystywanie materiału objętego prawem autorskim bez zgody autora jest zawsze naruszeniem prawa autorskiego, nawet gdy nie wiąże się z uzyskiwaniem korzyści materialnych. ”
    Jest wiele zasad, ustaw dotyczących prawa autorskiego, które tylko potwierdzają to, że czyny Pani Moniki bynajmniej zgodne z prawem nie były.
    Poza tym wydaje mi się, że zbyt powaznie podszedłeś do tego tematu. Tu nikt nikogo nie pozywa tylko starano sie Pani Monice uzmysłowić pewne fakty. W komentarzach na blogu mediafun była osoba, która z Panią Moniką miała już do czynienia w tej kwesti, ale nie udało mu sie nic zdziałać. Poza tym cała sprawa juz się dawno zakończyła. Na blogu Pani Moniki ukazał sie art z przeprosinami do wszystkich “pokrzywdzony”. Uważam, że zachowała sie fair i już nie ma sensu roztrząsać dalej tej sprawy. Poza tym oprócz faktów prawnych liczy się również tzw. kultura osobista. W necie też można ją zaprezentować i Pani Monika własnie to zrobiła.
    Jak chodzi o grupy wzajemnej adoracji….to nie zgodze się z Toba. Poprostu zaciekawił mnie temat i postanowiłam o tym napisać, a że podzielam zdanie pokrzywdzonych to nie znaczy, że tworzymy juz jakieś ” grupki wzajemnej adoracji”.
    A czy był to plagiat. Owszem. Tekst został umieszczony na blogu autorki z niewielkim dopiskiem skąd sie wziął. Zero zaznaczenia cytatu, no może to, że popełniła gafę z urwaniem początku skopiowanego tekstu mogło dać do myślenia, że coś jest nie tak:).
    Pozdrawiam:))

  14. wr
    gru 06 at 00:46

    Przepraszam co to znaczy “kruczek prawny”? Czy konstytucyjne prawo wolności wypowiedzi także jest “kruczkiem prawnym”? Czy prawo do przejścia ulicy na zielonym świetle jest “kruczkiem prawnym”? Otóż prawa wynikające z ustawy są dość znaczne - proszę przeczytać zakres dozwolonego użytku i bynajmniej nie jest to kruczek prawny. Jest to taki sam kruczek prawny jak prawo przytaczania PRZEZ PANIĄ cytatów i w pewnym zakresie nawet pełnych utworów.

    “Tu nikt pani Moniki nie pozywa”.
    A powinien jeśli już są używane słowa takie jak “plagiat”. Dlatego, że tylko tak można rozsądzić ustalić roszczenie cywilne. Za to określanie tego plagiatem to niestety pomówienie. Plagiatem byłoby wykorzystanie artykułu bez wskazania źródła. (wszyscy komentatorzy wskazują jednak, że źródło było podane).

    Nie wiem skąd wzięła pani ten cytat, jednak jest mylący, ponieważ pomija ważny zakres dozwolonego użytku, dający m.in. prawo przedruku (za odpłatnością) czy bezpłatnego cytowania utworu już rozpowszechnionego. To jest pierwszym kardynalnym nieporozumieniem.

    Drugim nieporozumieniem jest wyłącznie karne rozumienie “bez zgody autora jest zawsze naruszeniem prawa autorskiego” - nie oddaje cywilnoprawnego sensu owego naruszenia praw autorskich (majątkowych!). Głównym błędem dyskutantów jest karne rozumienie prawa autorskiego. Czyli “ktoś zrobił źle i zostanie za to ukarany; ktoś naruszył, jest plagiatorem”. Otóż:
    - plagiat to wąski zakres użycia bez wskazania autorstwa; jeśli ktoś użyje cudzego dzieła nawet bez zgody autora ale wskaże źródło to nie jest plagiat (choć może naruszać prawa majątkowe);
    - owszem, wykorzystanie bez zgody autora często jest naruszeniem jego praw ale głównie MAJĄTKOWYCH, czyli jest to roszczenie cywilnoprawne. W większości przypadków takim służbom jak policja czy prokuratura nic do tego.

    Od razu zaznaczam, że nie znam w pełni stanu pierwotnego w jaki sposób przytaczała p. Monika artykuły, ale wiele wskazuje, że do żadnego plagiatu nie doszło a może nawet użycie weszło w zakres dozwolonego użytku BEZPŁATNEGO.

    errata: w poprzednim komentarzu oczywiście miało być “o ile prawo AUTORSKIE przewiduje sankcje karne (…)”

  15. wr
    gru 06 at 01:01

    Chciałbym także zaznaczyć, że mieszanie z określeniem “plagiat” kultury osobistej czy nieskodyfikowanych norm społecznych ma się nijak. Kogoś kto pluje na dywan przecież nie nazwiemy plagiatorem. A jeśli zostało określone czym jest plagiat w prawie autorskim to używanie tego terminu szerzej jest pomówieniem. Podobnie jak pomówieniem będzie nazywaniem mordercą, bo rzekomo “morduje prawa autorskie”.

  16. admin
    gru 06 at 02:08

    Widzi Pan o kulturze osobistej specjalnie tu wspomniałam. Są bowiem pewne etykiety które dyktują nam takie , a nie inne zachowanie. Próbuje Pan cytować sporo mądrości - widać, że siedzi Pan w tej tematyce, ale nie wszystkie spory należy, a nawet nie warto rozpatrywać na drodze sądowej ( bo u pana to wszystko sie do tego sprowadza). Dobrze mieć pojęcie o owych nie “kruczkach”, ale przepisach prawnych jednak ja nadal będę sie upierać tu o sporym naruszeniu praw osób, których teksty dotyczyły. Dlaczego? Bo jeśli ktoś interweniuje w tej sprawie, że nie życzy sobie takiego kopiowania tekstów mimo iż jakieś źródło da sie odnaleźć to coś jest nie tak.
    “Kogoś kto pluje na dywan przecież nie nazwiemy plagiatorem. ” - czy ktoś powiedział, że wszystko sprowadza się tylko do tego okreslenia? My mówimy tu odziałaniach, które akurat tego dotyczą i na to wskazują więc myslę, że to porównanie było nie na miejscu.

  17. wr
    gru 06 at 09:07

    1. “Są bowiem pewne etykiety które dyktują nam takie , a nie inne zachowanie” - więc proszę stosować “środki karne” z owych etykiet (ignorowanie, ostracyzm czy coś innego) a nie mieszać bezzasadnie do tego terminy prawne niemające nic wspólnego albo pomawiać.

    2. Zostały naruszone prawa? To niech poszkodowany dochodzi swoich praw. Z tego co widzę (pełny przedruk materiały) to sprawa dot. honorarium byłaby wygrana w cuglach. A może nawet sprawczyni zgodziłaby się na ugodę. Wtedy byłyby można twierdzić, że naruszono prawa. A tak to mamy pomówienia (nawet twierdzenie o naruszeniu praw może nim być, choć o wiele mniejszej szkodliwości)

    3. Przykro mi, ale uważam, że mieszanie pojęć albo wybiórcze wykorzystywanie argumentów (”plagiat” bez brania pod uwagę dozwolonego użytku lub definicji plagiatu) jest równie albo nawet bardziej szkodliwy społecznie niż owy przedruk. Jeśli nie doszło do plagiatu, a wiele na to może wskazywać, to gremialne piętnowanie i pomawiane jest nie tylko żałosne ale daje zły przykład. Tworzy się dziki internet z samosądami i prowodyrami.

    Przykro mi, ale na razie prezentuje pani stanowisko Kargulów: prawo prawem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!

  18. admin
    gru 06 at 09:31

    Po pierwsze bardzo prosze bez takich określeń. Obrażanie też jest karalne:)) A po drugie to myślę, że na tym etapie warto zakończyć naszą dywagacje na ten temat. Nadaje pan na osoby które wszczęły afere o plagiacie, a w tym momencie jest Pan gorszy od nich. Sprawa sie wyjasniła i przeszła bokiem, a Pan w dalszym ciągu brnie tylko po wygraną. Jak małe dziecko, które uparło się przy zabawce. Jedyne co mogę sie zgodzić to że “Plagiat” to być może za mocne słowo - gdyż jakieś tam źródło zostało podane. Ale i tak pewne prawa zostały naruszone i skoro Pani Monika wysnuła na blogu przeprosiny to chyba poczuwała sie do winy.
    Poza tym nie każdy jest tak zdesperowany żeby od razu chodzić po sądach i domagać się swojego. Bądźmy ludźmi. Nie jest to afera na gigantyczną skalę tyle małe wykroczenie, które jak powtarzam po raz trzeci zostało już zażegnane. Ale jeśli pan nadal chce sie ze mną dzielić swoją wiedzą i zakresem znajomości prawa to chętnie skorzystam:)) Ja niestety nie moge tego samego powiedzieć o sobie bo na prawie się nie znam:) No ale jak to mówią ” jak sie jest dobrym we wszystkich to i w niczym”:)
    Pozdrawiam

  19. wr
    gru 06 at 09:51

    Nie, “obrażanie” (a już w szczególności sytuacja, że “ktoś się za coś obraził na kogoś”) nie jest karalne. Penalizacja obejmuje jest znieważenie (obelgi) oraz pomówienie (rozpowszechnianie nieprawdziwych faktów). To co pani miała na myśli to krytyka.

    “Nadaje pan na osoby które wszczęły afere o plagiacie, a w tym momencie jest Pan gorszy od nich.” - może pani także napisać, że jestem cyklistą. Oraz Żydem i masonem.

    “Skoro Pani Monika wysnuła na blogu przeprosiny to chyba poczuwała sie do winy.” - poczucie winy bynajmniej nie jest jeszcze jej zaistnieniem. Ludzie pod presją nie takie rzeczy robią. Jeśli pani Monika przeprosiła za naruszenie praw majątkowych to jej sprawa jeśli to naruszenie zaakceptowała. Jeśli za plagiat, to równie dobrze mogła przeprosić za suszę w Afryce.

    “Poza tym nie każdy jest tak zdesperowany żeby od razu chodzić po sądach i domagać się swojego.” - no cóż, widzę, że nie każdy jest tak zdesperowany by posługiwać się logiką i precyzją osądu. Czyli w porządku wg. pani jest pomawiać, ale już wyjaśnić na drodze prawnej nie jest konieczne?

    “Bądźmy ludźmi.” - otóż to, proszę się zastanowić dwa razy zanik użyje pani słowa “plagiat”.

    “Nie jest to afera na gigantyczną skalę tyle małe wykroczenie” - na podstawie relacji można stwierdzić, że nie jest to ani wykroczenie ani przestępstwo. Jeśli już to naruszenie praw majątkowych.

  20. admin
    gru 06 at 10:17

    Pani Monika (pod presją czy bez niej) postapiła słusznie. Sprawa została tak szybko zażegnana jak szybko sie pojawiła. A Pan drogi Panie jesli uważa, że jedynym logicznym rozwiązaniem byłoby dochodzenie czyjejś racji na drodze sądowej..no cóż każdy ma prawo wyboru. Ja należę do tych co najpierw starają się dogadać i wyjasnić sprawę między sobą, a potem chwytać sie bardziej drastycznych środków.
    Zresztą zazwyczaj oskarżenia padaja w sytuacjach, które ewidentnie na jakieś wykroczenie wskazują.
    “Jeśli już to naruszenie praw majątkowych” - no widzi Pan jednak do czegoś doszliśmy:D

  21. wr
    gru 06 at 10:25

    “A Pan drogi Panie jesli uważa, że jedynym logicznym rozwiązaniem byłoby dochodzenie czyjejś racji na drodze sądowej” - no cóż, jeśli widzi pani zadrę u kogoś (u pani Moniki) a nie widzi belki w oku własnym (pomówienie) to nie pozostaje mi nic innego jak nazwać panią oszustką, morderczynią i do kompletu złodziejką.

    Czy zaczyna pani wreszcie rozumieć?

  22. admin
    gru 06 at 17:09

    Hehe dobre to teraz oboje sie mamy procesować według Pana teorii:)) Ja za zniesławienie (pomówienie), a Pani Monika za swoją “zadrę” jak to Pan ujął:)
    Widzi Pan jak powstaje problem to nigdy nie ma tak, że jedno jest dobre a drugie złe. Wina jest zawsze po obu stronach. Ja nadal sie będę upierać przy fakcie, że Pani Monika postapiła źle i tyle. A jak chce Pan jeszcze mnie oskarżać o pomówienie to prosze:)
    Jedno co jest w Pana wypowiedziach wodoczne to to, że nie byłby Pan dobrym negocjatorem:)

  23. wr
    gru 06 at 23:38

    Widzę, że dalej pani nic nie rozumie albo nie chce zrozumieć.

    W etykiecie usenetowej takie zachowanie, anonimowe pomówienia, nazywa się m.in. trollowaniem. Szkoda, że pomawiając p. Monikę z użyciem jej nazwiska pani nie miała odwagi podać własnego nazwiska.

    Żegnam

  24. admin
    gru 06 at 23:48

    Hmm myślę, że to się tyczy również Pana osoby, a raczej podpisu:) “Wr” to bardzo ciekawe…:) Skoro pan takie mądrości mówi to może Pan również się przedstawi. A poza tym bardzo łatwo znaleźć kto prowadzi tego bloga…net ma szeroookie zastosowanie i nie trudno w nim znaleźć ludzi….tak więc życzę powodzenia:)

  25. wr
    gru 08 at 17:38

    Tym razem także pani usunie mój komentarz? Aż tak się pani boi krytyki, że postanowiła pani usuwać nieprzychylne wypowiedzi? I będzie pani nadal blokować krytyków a następnie rozszerzać blokadę na coraz większe połacie internetu, tak jak pani zrobiła z całą moją siecią? I koniecznie będzie pani moderować wypowiedzi by ostatnią wypowiedzą była pańska?

    ŻAŁOSNE! Niech pani się lepiej nie bierze się za ocenę innych, tak jak pani zrobiła z p. Moniką, bo widać pani sama nie potrafi znieść należnej krytyki. Trzeba było nie reagować po moim pierwszym komentarzu, gdy po prostu zwróciłem uwagę, że sam fakt przedruku nie jest bezmyślny, jak pani to nazwała.

  26. admin
    gru 08 at 17:58

    Witam Pana serdecznie!

    Jesli chodzi o bloga to nie umieszczałam Pana ostatniej wypowiedzi gdyż blog to nie strona do osobistych potyczek tylko ogolnodostepna witryna gdzie kazdy moze podzielic sie wlasnym zdaniem. Jesli chcialabym Pana zablokować tylko ze wzgledu na krytyke Pańską skierowana do mojej osoby to nie odpowiadalabym na żadny Pański komentarz, a ja wręcz przeciwnie - prowadziłam dyskusję. Tylko, że Pan za wszelką cenę chce przekonać mnie do swojej racji, ktorej ja w pełnym stopniu nie podzielam. Zgodziłam sie ze słowem “plagiat”, ale niczym więcej. Ale Pan nie potrafi uszanować tego, że mam własne zdanie tylko za wszelką cene próbuje mi Pan narzucić swoje.

    Poza tym staje sie Pan bardzo nachalny. I ma Pan rację, mogłam nie odpowiadać na Pański pierwszy komenatrz podobnie jak zrobili twórcy innych blogów, na których się Pan udzielił. Jednak chciałam przeprowadzić kulturalną dyskusje z osobą, która wydawało mi się zna sie na rzeczy. Ale niestety o kulturze tu nie ma mowy.
    Jeśli ma Pan jeszcze jakieś uwagi to bardzo proszę wejść sobie w zakładkę “O mnie” i napisać do mnie na podanego maila, gdyż kolejnych komentarzy o takiej treści nie będę juz na blogu umieszczać. I mówie to na forum, żeby mnie Pan potem znów nie oskarżył o to, że zlikwidowałam Pański komenatrz.
    Pozdrawiam

  27. filip
    sty 03 at 17:53

    mam pytanko czy plagiaty sa karalne?

  28. admin
    sty 03 at 18:00

    Tak lagiat to przestępstwo i jak najbardziej jest karalne i niedozwolone.

    “Plagiaty w Polsce podlegają karze grzywny, ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 3 (Prawo Autorskie i Prasowe, rozdz. 14., art. 115)

Napisz komentarz

reklama
 
Subskrypcja