Achmed “The Dead Terrorist” marketingowcem?
sty 28
Wpadł mi ostatnio do głowy taki pomysł. Wszyscy doskonale znają Achmeda, martwego terrorystę krążącego od dwóch miesięcy po sieci. Trzeba przyznać, że robi on furorę. A jaką fortunę mogły by zbić na nim agencje reklamowe, a konkretniej firmy chcące wypromować swoją markę. Wystarczyłoby, że podczas jedego z występów nasz dzielny bohater wyciągnąłby np. dzwoniącą komórkę marki: XXX. Biorąc pod uwagę, że filmik zajmował pierwsze miejsca na youtubie w liczbie oglądnięć, a przez ponad miesiąc nie schodził z języków wielu z nas to myślę, że marketing wirusowy dał by tu 100% gwarancji i satysfakcji. Z pewnością dla obu stron;)
Podobne posty:
Jak zostać Marketerem - część I












sty 29 at 17:20
To już byłby product placement zwyczajny, a nie marketing wirusowy
Problem w tym, czy na filmiku jakości tych z YouTube byłoby widać np. jaki to telefon
sty 29 at 18:45
Tak ja wiem, ale nie do końca bo biorąc pod uwage rodzaj promocji to pod marketing wirusowy też podchodzi. A swoją drogą jakość nie jest aż taka zła. Myślę, że twórcy już by sie postarali o jak najlepszą jakość. W końcu to w ich interesie leżałoby żeby ich produkt został zauważony;)
sty 29 at 23:35
W sposób wirusowy rozchodzi się filmik z Achmedem, wsadzenie w to reklamy byłoby product placementem w wirusie :]
A co do jakości… Nie wiem czy zrozumiałaś co mam na myśli
Filmiki na YT są bardzo mocno skompresowane, i żeby dało się bez problemu rozpoznać produkt trzebaby go wstawić naprawdę bardzo nachalnie (zbliżenie na logo czy coś). Więc jak twórcy mają “postarać się o jakość”? :] Zmuszą Google do modyfikacji YouTube? :]
sty 29 at 23:57
Co do wirusa to sie zgadzamy. A co do nachalności to myślę, że nie byłoby z tym problemu. Skoro mówisz o produkt placement to obecnie jego dyskrecja zwłaszcza w serialach znacznie się obniża. Promowanie marki zdaje się być wręcz częscią scenariusza co zaczyna mnie irytować. Np. serial “Na wspólnej” przepełniony tymi elementami;)
sty 30 at 02:03
prison break wyznaje tylko motorole.
sty 30 at 11:32
Porównaj jednak PP u nas i za granicą
U nas jest to żenujące:
- W serialach, co uważnie tropi Maciek Budzich
- W filmach - widziałem kiedyś “Dlaczego nie” chyba - mogę się mylić, bo te polskie romantyczne komedie są dość podobne. Tak czy siak - jeden wielki Product Placement. Bohaterka wchodzi do biura i słychać tylko “RAAADIOOOO ZET!”, albo otwiera laptopa i przez chwilę na ekranie widzimy tylko logo “LIVEBOX TP”, które nie wiedzieć czemu pojawiło się na ekranie po włączeniu kompa.
Ogólnie żenada.
Za granicą wiedzą, że PP często jest postrzegany podświadomie, i potrafią go zrobić tak, żeby był - ale nie dodany na siłę.
Spiderman ląduje na ciężarówce Carlsberga, bohaterowie rozmawiają obok billboardu firmy X, ktoś inny słucha iPoda. Jest, ale nie przeszkadza
sty 30 at 16:47
Właśnie do tego zmierzam. Zresztą pomiędzy produkcjami zagranicznymi, a polskimi jest bardzo duża przepaść. Ale o niej juz kiedyś wspominałam przy temacie reklam.