
Czy wiecie, że nasze emocje to silna broń? Potrafią w łatwy sposób zdradzić co preferujemy, a czego nie lubimy? Co jest dla nas istotne, a co zupełnie nie ważne. W jaki sposób je wyrażamy? Poprzez gesty, mimikę, zachowanie. Czasem jednak z różnych powodów staramy sie je ukryć. Z jednej strony aby kogoś nie zranić z drugiej zaś sytuacja, w której sie znajdujemy tego od nas wymaga. W towarzystwie jest to możliwe jednak w dziedzinie zwanej neuromarketingiem – nie.
Tradycyjny marketing wykorzystuje działania pozwalające badać preferencje klientów na temat konkretnych marek. Często jednak zdarza sie, że w nieświadomy sposób – np. ankieterzy – sugerują respondentom odpowiedzi na zadawane przez nich pytania. Podobnie system ten działa w grupie. Jedna, pewna siebie osoba odpowiadając na pytania potrafi w nieświadomy sposób ukierunkować odpowiedzi innych. Zdarzają sie tez przypadki gdy w grupie respondentów specjalnie umieszcza sie pozoranta, który ma wpływać na decyzje innych. Wszystkie te sytuacje jednak dowodzą, że mimo spotkań focusowych, mimo starań marketerów prawie nigdy do końca nie jesteśmy w stanie zebrać rzetelnych i prawdziwych informacji na interesujący nas temat. Słowo ?nigdy? specjalnie poprzedziłam przedimkiem ?prawie? gdyż od 1998 roku kiedy na rynku pojawiła sie nowa technika badania preferencji konsumentów słowo to zniknęło ze słownika marketerow. Nie jest to nowa dziedzina nauki. Znana była bowiem od bardzo dawna. Jednak jej siłę i znaczenie docenił dopiero Gerry Zaltman – którego uważa się za twórcę neuromarketingu.
Czemu służy neuromarketing?
Reklama nie jest już sztuką. To początkowy proces nakłaniający konsumenta do zakupu produktu. Jak zatem sprawdzić czy reklama działa na widza? Czy ma nie jego decyzje jakikolwiek wpływ? Czy marka, która jest reklamowana wzbudza w nim jakieś konkretne emocje? Najprostszym sposobem jest rozmowa, czyli wywiad lub pisemna forma np. ankieta. Ale jak wspomniałam wcześniej te procedury nie są już rzetelnym źródłem informacji. Pozostaje nam zatem tytułowe działanie czyli neuromarketing. Można zajrzeć w głąb czaszki respondenta i wydobyć z niego wszystkie potrzebne nam informacje. Brzmi groźnie i niech tak pozostanie:) Badanie jest jednak całkowicie nieinwazyjne, a potrafi dawać niezłe rezultaty.
Sedno działań?
Wśród opinii publicznej przyjął się stereotyp, że neuromarketing to tylko i wyłącznie badanie mózgu respondenta na podstawie emocji jakie wywierają na odbiorcy reklamy. Początkowo tak, ale obecnie ta technika poszła znacznie dalej. Za pomocą różnej medycznej maszynerii bada się także mięśnie twarzy, które często opiewają mimowolnym skurczem podczas wyrażanej emocji. Na tapetę wkracza także badanie ruchu gałek ocznych. Dzięki temu marketerzy są stanie dowiedzieć się, które obrazy przykuwają wzrok odbiorcy? Czy główny komunikat jaki przesyłany jest w reklamie jest dostrzegany i kiedy?
Wartość i niezbędność działań?
W Polsce o tego typu technologicznych ciekawostkach można sobie na razie pomarzyć. Kwoty jakie zagraniczne firmy pozbywają się na prowadzenie tego typu badań sięgają tysięcy, a nawet milionów dolarów. Przebadanie zaledwie jednego respondenta kosztuje około 4 tysięcy dolarów. Jednak Ci, którzy z działań neuromarketingu korzystali wiedzą, że badanie to jest niezastąpione. Aparatura śledząca ruchy gałek ocznych potrafi dokonać zapisu z dokładnością do nanosekund co w dużym stopniu przyczynia się do poprawy jakości reklam prasowych.
Praktyka dowiodła?
- Dzięki tym badaniom dowiedziono, że prawie 95 % podejmowanych przez nas decyzji znajduje swoje źródło w podświadomości. Czyli zanim uruchamia się nasze świadome myślenie część decyzji zostaje podjęta w zupełnie nieświadomy, a często kontrolowany ( zewnętrznie) sposób. Marketerom i reklamodawcom daje to przewagę i jednocześnie możliwość wpływania na podejmowane przez nas decyzje.
- Nasz mózg to 3 niezależnie funkcjonujące części. Najmłodsza odpowiada za logiczne myślenie i dedukcję, starsza od niej za emocje i dobre samopoczucie natomiast najstarsza za decyzje, które podejmujemy każdego dnia. Jak więc łatwo się domyśleć to trzecia część naszego mózgu stanowi klucz do sukcesu dużych i małych przedsiębiorstw.
Ciekawostka: Według najnowszych badań marka budząca najsilniejsze, pozytywne emocje wśród klientów to: PERSIL.

April 6th, 2008 at 7:07 pm
Ciekawe, że nie padło ani jedno słowo na temat kontrowersyjnego dr Ohme
Pani Redaktor, jeszcze tylko źródło poproszę i będzie super
April 6th, 2008 at 10:47 pm
Ze źródłem to może być problem:) Jak chodzi o ciekawostkę to wzieta z czasopisma Marketing&More:) A jak o reszte to …moja twórczość. tzn czytam sobie różne arty, które kiedyś znalazłam w sieci, a jak mnie coś zaciekawi to pisze o tym na blogu. Więc tym razem beż żadnego konkretnego źródła;)
April 7th, 2008 at 9:41 am
Ano chyba że tak:) Interesujący artykuł:) Może następny będzie o NLP?
April 7th, 2008 at 5:04 pm
Kto wie:D Zainteresowała mnie ta tematyka i podejście do niej z psychologicznego punktu widzenia:)
April 7th, 2008 at 5:23 pm
PERSIL? Jakoś nie moge sobie wyobrazić sytuacji, w której proszek spowoduje u mnie “uśmiech na twarzy”
June 1st, 2008 at 2:16 pm
Mnie również intryguje ten temat jeśli mogłabym prosic o polecenie źródeł dotyczących tej tematyki
June 2nd, 2008 at 12:02 am
Jeśli chodzi o konkretne źródła to z pewnością literatura, bo w ostatnim czasie książek o tej tematyce przbywa: http://www.mirachlebowska.pl/nlp/nlp-szkolenia. Na tej stronie są dość przydatne linki do literatury o tematyce NPL-owskiej. Poza tym polecam śledzić strony, które poświęcone są tylko i wyłącznie tej tematyce nawet szkoleniowe, które co jakiś czas publikują ciekawe artykuły bądź wyniki badań: http://www.econlp.com/content/view/30/22/