Blogowy Public Relations - popłaca?
kwi 20

Public Relations to sztuka przekazywania informacji społeczeństwu przy użyciu mediów w imieniu zainteresowanego klienta, według innej definicji to ogół działań mających za zadanie wytworzenie pozytywnego wizerunku społecznego danej instytucji - czy to firmy, czy stowarzyszenia, fundacji czy dowolnej innej organizacji. Celem stosowania PR jest wpłynięcie na opinię odbiorców, co odróżnia PR od klasycznego marketingu i reklamy, które z założenia wpływają na zachowania rynkowe odbiorców i podejmowane przez nich decyzje zakupowe.”
Tym oto teoretycznym akcentem postanowiłam rozpocząć nowego posta. Podobnie jak powyższy cytat tak sama idea jego powstania nie była przypadkowa. Od dłuższego czasu interesuję sie dziedziną Public Relations skupiającą swoje działania w sieci. W ostatnim czasie teoretyczne zagadnienia z jakimi spotykam się w artykułach zaobserwowałam w praktycznych PR-owskich działaniach jakie przeniosły się na mojego bloga.
Poniżej dwa najbardziej wiarygodne komentarze, które moim zdaniem wpasowują się świetnie w powyższą teorie.
Kampania Avon – czyli firma Avon is The bet:
“Pracowałam w Avonie wiele lat i choć już tam nie pracuję i mogę parę negatywnych rzeczy powiedzieć o tej korporacji, to na pewno nie to, że oszukują na rachunkach. Powiedz koleżance, żeby zadzwoniła na infolinię i poprosiła o wyjaśnienie: oni są w stanie bardzo dokładnie sprawdzić, czy i gdzie kosmetyki były odebrane. Albo zaszła jakaś pomyłka, albo masz roztargnioną koleżankę. Trzeba to po prostu sprawdzić! Inaczej będzie ją ścigała windykacja i dopiero wtedy będzie miała problem.”
Komentarz z prawdziwego zdarzenia. Całkiem sensowny, jednak jest w nim coś co skłania mnie ku przekonaniu, że działania PR - owskie zostały tu wykorzystane. Fakt, że komentarz został dodany w tym samym dniu kiedy pojawiła się negatywna opinia o firmie pomijam, zbliżając do zwykłego zbiegu okoliczności. Jednak forma jaką Pani Frania zastosowała nieco mnie zaintrygowała. Jakby chciała dać do zrozumienia - Pamiętaj drogi konsumencie, że firma Avon to rzetelna firma. U nas nikt Cie nie oszuka. Służymy pomocą o każdej porze dnia ( myslę, że tyle wystarczy), a słowo pomyłka jest nam obce! Być może nieco poniosła mnie teraz wyobraźnia. Jednak moderując komentarze i zagłębiając sie w tematykę PR-u łatwiej jest doszukać sie “nielegalnego” budowania wizerunku marki.
Zresztą kolejny przykład również to zobrazuje, który zatytułowałam – I jak tu nie kochać Mobillkinga?.
“Po obejrzeniu reklamy i strony mobilking, przeczytaniu paru komentarzy - zdałam sobie sprawę, jak perfekcyjnie zadziałano. Reklama miała zbulwersować i zbulwersowała, ale to zbulwersowanie kobiet i feministek perfekcyjnie wyśmiano i obrócono na swoja korzyść. ciekawe, czy tak samo poznalibyśmy się na żartach, gdyby w telewizji pokazała się reklama operatora, którego grupa docelowa byłyby kobiety – spot z mężczyzna-mięśniakiem upuszczającym z rąk niemowlę z zapatrzenia się w grę komputerową, przystojniakiem w garniturze, oglądającym w Internecie dziecięcą pornografie, wypacykowanym perfectmanem, który przykleił się do swojej brudnej deski klozetowej, albo młodym bogiem w szaliku, który biegnie z bejzbolem za innym chłopakiem w szaliku, dopada go i z obłędem w oczach bije do śmierci.
i jeszcze hasło: „MOBILQUEEN. Pewne rzeczy są nie do pojęcia dla prawdziwych kobiet.”.”
Niezwykle kreatywny komentarz. Ile wyobraźni, pomysłów krąży po głowie tej osoby. A jak idealnie przedstawiła główny cel bulwersującej ( jak dla kogo ) kampanii Mobillkinga. Poza tym kreowanie świata dla płci przeciwnej jakoby spojrzenia na całą kampanię od innej strony to dobry chwyt. Osłabić bulwersje i zachęcić do ponownego zainteresowania marką, która w gruncie rzeczy może okazać się całkiem sensowną propozycją. Innymi słowy cos mi tu śmierdzi.
Abstrahując od powyższych komentarzy mała dygresja. Skoro budujemy wizerunek marki w sferze offline to i online wymaga podobnych działań. Świat rzeczywisty daje nam sporo możliwości jednak w wirtualnym wymiarze możemy stać się anonimowi. Czasem takie działania dla użytkowników okazują się bardziej wiarygodne aniżeli wychwalanie firmy pod niebiosa przez zatrudnionych w niej PR-owców. Poza tym kogo chętniej wysłuchamy? Marysi, która miała podobny do nas problem czy pracownika firmy zapewniającego o skuteczności jej działań? Podobne podłoże mają maile pisane do użytkowników przez firmy. Chętniej przeczytamy ( a przynajmniej do niej zajrzymy ) wiadomość, której w temacie widnieje znane nam imię niż oficjalny list promocyjny przesłany przez firmę. Zresztą technik i narzędzi wykorzystywanych przez działy PR-u jest całkiem sporo, a powyższy przykład to tylko niewieka muszelka na dnie oceanu.
Podobne posty:
Donald Tusk reklamował chińską bieliznę?
e-Marketing
Co jest kluczem do sukcesu?
Jak zostać Marketerem - część III












kwi 21 at 15:19
W kilka osób rozpoczęliśmy pracę nad kodeksem kontaktu z blogerami, wkrótce więcej informacji. Rzecz zainspirowana sprawą www.zjadamyreklamy.blox.pl vs pracowniczka www.pracuj.pl
Zresztą przez Irenę, prowadząca “zjadamy reklamy” i póżniejszą, pozytywną reakcję Pracuj.pl, praca nad kodeksem się rozpoczęła.
kwi 21 at 15:37
Tak wiem o tej akcji i całym zdarzeniu
Z mojej strony to kolejny przykład możliwości i pomysłów jakie firmy stosują w sprawie poprawy wizerunkuswojej firmy.