Donald Tusk reklamował chińską bieliznę?
paź 27
Świat jest pełen absurdu, co udowadnia każdy kolejny dzień. Najbardziej kontrowersyjnym tematem świata jest polityka, a jeszcze bardziej politycy, którzy budują go od podstaw. Najpierw z samego rana dotarła do mnie informacja o zatrzymaniu osoby, która dopuściła się zniewagi naszej głowy Państwa, a zaraz za nim ciekawostka jakoby nasz Premier stał się głównym modelem reklamującym chińską bieliznę.
Intrygujące…. Przez niespełna rok twarz naszego premiera widniała na jednym ze sklepów internetowych zajmujących sie sprzedażą galanterii, różnego rodzaju guzików oraz innych produktów pochodzenia bieliźnianego. Pierwsze informacje padły na pardon.pl po czym temat podchwycił dziennik.pl „Wygooglowany wizerunek sztywniaka” jakim określają tą dość nieprawdopodobną sytuację, nasłał na serwisy lawinę komentarzy. Rząd nie zdarzył jeszcze konkretnie zareagować. Jedynie zdjęcie opuściło łamy serwisu. Swoją drogą sklep konsekwencje powinien ponieść choćby ze względu na wykorzystanie wizerunku osoby bez jej zgody ( w tym momencie z dodatkowym naruszeniem zasad).

Z jednej strony cała sytuacja dowodzi w jak głębokim poważaniu mają nas inne kraje świata. Z drugiej zaś reklamowanie bielizny to jednak zaszczytna funkcja
Z pośród milionów zdjęć zwyciężył nasz Premier. Skoro PR (Public Relations) naszych polityków jest tak marny to trzeba nadrabiać na inne sposoby. Czy ten był dobry? Chyba tak skoro zaczęto o nas mówić. Po świecie krąży przekonanie “Nie ważne jak mówią ważne żeby mówili”. Politycy lubią to praktykować. Najpierw Orange wprowadził nas na rynki zagraniczne akcją sztucznych kolejek, a teraz Donald Tusk poprawia nasz wizerunek reklamując bieliznę.
Jeśli ta sytuacja była prawdziwa i głowa naszego polityka widniała przez prawie rok w logo sklepu to nic innego jak pogratulować PR-owcom oraz innym ekipom odpowiedzialnym za budowanie wizerunku naszych polityków. Sieć jest potężna, ale da się w niej znaleźć i wytropić wszystko. Skoro nie umiemy sobie z tym poradzić to nie zabierajmy się za działania, które mogą się okazać zbyt trudne i jedynie pogorszyć naszą obecną sytuację…
Podobne posty:
Brak podobnych wpisów












paź 28 at 01:14
“Z jednej strony cała sytuacja dowodzi w jak głębokim poważaniu mają nas inne kraje świata.”
Zakładasz, że ktoś tam musi znać premiera z Polski? A Ty wiesz jak wygląda prezydent Estonii? Wynika to z niewiedzy wydaje mi się i tyle.
paź 28 at 09:21
Skoro już wykorzystujesz czyjś wizerunek zwłaszcza na stronie firmowej to może pofatygowałbyś się sprawdzić kogo? Taka wiedza nieraz się przydaje jak widać
PS. Poprawione
paź 28 at 22:53
Równie dobrze ktoś mógł wpisać w Google Galeria “facet w garniturze” i wybrał osobe która pasowała do wizerunku strony.
I skąd możesz wiedzieć że nie jest to np. premier kambodży? Tak samo jakiś chińczyk mógł znaleźć Tuska.
Być może samo zdjęcie było niepodpisane.
Spróbuj sam:
wpisz na przykład “tuxedo” (czyli smoking) w Google Grafika. I podaj mi nazwisko pierwszego z brzegu faceta? Ciekawe jak je znajdziesz? Stawiam piwo jak znajdziesz…
P.s. inną sprawą jest oczywiście legalność wykorzystania takiego zdjęcia. (Czy też raczej: nielegalność).
paź 29 at 00:14
Wygooglować można wszystko. Ale ładować na stronę firmową niesprawdzone zdjęcie, na dodatek ściągnięte bezpośrednio z Galerii Googla to już jedynie pogratulować głupoty. Bo nie sądzę, żeby zakupili zdjęcie naszego premiera w jakimś płatnym banku zdjęć ( zresztą nieźle to o firmie świadczy).
W sprawie nielegalności widzę, że się zgadzamy;]
Zresztą swoją drogą zastanawiam się czy tak naprawdę to nie był jakiś fotomontaż. Jedyny dowód jaki pozostał to bezpośrednie źródło jakie podałam w tekście czyli pardon.pl…
paź 29 at 15:45
Na wykopie też było i widziałam tą stronę na żywo.
paź 29 at 16:40
Czyli jednym słowem potwierdzasz autentyczność istnienia tej strony, a konkretniej wizerunku naszego premiera w jej nagłówku?
paź 29 at 21:21
Owszem, był na wykopie link bezpośrednio do strony, gdy widniał na niej jeszcze wizerunek premiera
paź 29 at 23:48
potwierdzam