Napisanie pracy licencjackiej pochłania jednak więcej czasu niż myślałam. Przekopanie się przez stertę książek to nic w porównaniu z napisaniem 60 stron A4 na czas. Tym akcentem informuję, że bynajmniej nie lenię się tylko aktywnie poszerzam wiedzę o nowe gałęzi nauk.
Nie minęły 2 miesiące, a sieć pochłonęła mnóstwo informacji. Tematyka reklamy żyje własnym życiem. Nowinka goni nowinkę, a grupy reklamodawców wyznaczają nowe trendy. No właśnie na podstawie czego? Zagłębianie się w tajniki tematu mojej pracy - neuromarketingu - dało mi doskonałe podłoże do formułowania wniosków na ten temat.
Co jest najważniejsze?
Po co ciągle pytamy o preferencje naszych klientów? W jaki sposób zdobywamy informacje i na jakiej podstawie je analizujemy. Focusy, ankiety, wywiady dostarczają informacji, ale nie zawsze muszą być wiarygodne. Są jednak tanie, a umożliwiając analizę grup, a nie tylko poszczególnych jednostek są najczęściej wybieraną formą badań. Neuromarketing natomiast daje znacznie szersze możliwości, precyzyjniejsze wyniki jednak pochłania większe budżety. Badanie preferencji konsumenta na podstawie sygnałów i reakcji mózgu od wielu lat daje nadzieje menadżerom marek na rozwój . Choć dziedzina ta nie jest jeszcze na tyle znana ( a już na pewno nie w polskich realiach ), wróży jednak przyszłość i daje szanse na rozwój.
Badania przeprowadzane przez zagranicznych naukowców dowodzą, że skoro są w stanie wpływać na ludzkie odruchy, nawet wykonywane wbrew woli naszego mózgu, to w przyszłości będzie można wpływać na zachowania i reakcje konsumentów w kwestii zakupowej. Najpopularniejsze doświadczenie jakie zostało przeprowadzone kilka lat temu pokazało, że konsument identyfikuje się emocjonalnie z daną marką.
” Badaniu poddano jedną osobę. Umieszczono ją w specjalnym urządzeniu ( badanie rezonansu magnetycznego), a następnie podawano na zmianę dwa napoje. Jednym z nich była Coca-cola, natomiast drugi napój pozbawiony był etykiety ( badany widział napoje na obrazie przed ich podaniem). Z przeprowadzonego rezonansu magnetycznego okazało się, że podczas picia coca-coli w mózgu badanego aktywował się ośrodek pamięci, natomiast w chwili gdy podawany był mu napój nieznanej marki, główną rolę odgrywał ośrodek smaku.”
Czego te badania dowodzą? Jedynie tego, że przewagę nad konkurencją mają marki, które na rynku mają już swoje stałe miejsce. Badania te choć dają konkretny wynik nie zamykają drogi innym młodym przedsiębiorstwom. To jakby założyć, że producenci, którzy dopiero wchodzą na rynek nie mają prawa bytu, bo dopiero zaczynają przygodę z konsumentem. Badania są potrzebne jednak nie dają rozwiązania dla każdego. Wiedzę na temat tego jak sprzedać dany produkt czy nawiązać kontakt z klientem nabywa się głównie poprzez lata doświadczeń i praktyk, a nie pojedyncze analizy.
Końcowy efekt?
Zachłyśnięcie dziedziną doprowadziło do tego, że podczas prowadzonych analiz z jednej z agencji wyciekły informacje o przełomowym odkryciu tzw. Buy buttona. Czyli ośrodka położonego głęboko w naszym mózgu, który po otrzymaniu odpowiedniej dawki impulsów powoduje niekontrolowaną chęć zakupu. Plotki szybko zostały zdementowane, a naukowcy powrócili do dalszych poszukiwań złotego środka na sukces. Nasz mózg jest na tyle skomplikowanym organem, wykonuje jednocześnie tyle procesów, że nie sposób w ciągu kilkudziesięciu lat poznać jego największe sekrety.
Skoro wiemy na czym polegają promocje to dlaczego się na nie nabieramy? Z drugiej strony wynika, że to świadomy wybór na podstawie wiedzy i doświadczenia jakie w tej kwestii posiadamy. Co zatem kusi i sprawia, że podejmujemy taką, a nie inną decyzję?


January 13th, 2009 at 12:49 am
“Skoro wiemy na czym polegają promocje to dlaczego się na nie nabieramy?”
Duża część osób świadomie korzysta z promocji i wybiera te, które im pasują- nie ma mowy o nabieraniu się…ale jest też ta druga grupa, która bez opamiętania, jak leci bierze wszystko ‘z promocji’.
Piszesz o odkryciu Buy buttona- pogdybajmy trochę- uważasz, że da radę coś takiego odkryć? Czy może jednak niechęć człowieka przed manipulacją jest zbyt duża? Albo inny czynnik nie pozwoli na pewną manipulację powiedzmy…50% społeczeństwa. Nie mam żadnych statystyk, które to potwierdzą, ale nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek promocja/reklama miała skuteczność zbliżoną do 50%(no, może poza kumulacją w dużym lotku
)
January 13th, 2009 at 1:09 am
“Duża część osób świadomie korzysta z promocji i wybiera te, które im pasują- nie ma mowy o nabieraniu się..” - tak, to inaczej sformułowane drugie zdanie zaraz po tym, które zacytowałeś. Znamy promocje, wiemy na czym polegają, ale i tak świadomie z nich korzystamy. Tylko dlaczego skoro wiemy, że tak naprawdę to tylko nazwa..??
Czy istnieje coś takiego jak Buy Button? Tak myślę, że z powodzeniem coś takiego istnieje i prędzej czy później zostanie odkryte.
Manipulacja? Mamy do czynienia z nią na co dzień, w każdej chwili naszego życia. W tramwaju gdy staruszka wzrokiem wymusza na nas ustąpienie miejsca, w sklepie gdy ciężarna kobieta podchodzi do kasy… Jesteśmy przyzwyczajeni do manipulacji i tylko gdy o niej wspominamy zaczynamy się nad nią zastanawiać. Tak naprawdę nie ma obaw przed tym i na pewno nie stanie to na przeszkodzie w odnalezieniu złotego środka.
Zależy o jakiej skuteczności mówisz. Czy o takiej, która zwróci uwagę konsumentów na produkt czy tej, która wymusi na nich działanie zakupu?
January 13th, 2009 at 1:24 am
Tym razem zacznę od końca- skuteczność oczywiście mierzona w zakupie- każda inna jest jest imho niepotrzebna, dla firm albo target coś kupił, albo nie.
Jesli manipulacja i Manipulacja- ta pierwsza, z małej litery bo codzienna, na którą nikt nie zwraca uwagi, wynika z kultury w jakiej się wychowujemy(gdzie od dzieciństwa słyszymy, że starszym i ciężarnym się ustępuje). Natomiast ta druga raczej przeciętnego Kowalskiego drażni, czyż nie? Ja tam nie lubię być Manipulowany i unikam tego jak ognia- jeśli jest fajna promocja to korzystam z niej, bo wiem, że dla mnie jest to korzystniejsze niż zakup bez promocji- o tym właśnie pisałem poprzednio, a nie o dzikim pędzie, gdzie jest promocja z 400 na 500 zł nazwana ‘Promocją jakąśtam’, gdzie do każdego zakupu dostajesz breloczek o wartości 5zł. Słowem kluczem jest tu ‘nabieramy się’- bo albo wpadamy w sezonie promocyjnym do galerii i wychodzimy z pustym portfelem, albo celujemy w zakupy.
Buy Button- czyli potrafisz sobie wyobrazić, że pewnego dnia obudzisz się, wyjdziesz na ulicę i wrócisz do domu z trzema lodówkami bo ktoś Ci nacisnął ów przycisk- i to trzykrotnie? Dla mnie- nierealne…
January 13th, 2009 at 1:56 am
A ja zacznę od początku…
Nie zgodzę się z tobą, że reklamy są tylko po to żeby sprzedać. Czasem tworzy się kampanię czysto wizerunkową by marka po prostu obyła się z rynkiem i konsumenci ją zauważyli.
Manipulacja, a manipulacja - dobre wychowanie pochodzi ze swojego rodzaju manipulacji. Ktoś miał na nas wpływ, tłumaczył nam, że tak trzeba, a tego nie wolno. To się przedkłada na manipulacje marketingową. Każda promocja to ściema. Nie było butów za 400 zł i nagle kosztują 299 zł. One kosztowały tyle od samego początku tylko taki skok po prostu ładniej wygląda. Nie kupisz 2 żeli pod prysznic w promocyjnej cenie 13,99 zł, bo jeden kosztuje 7 zł. Zatem widzisz tu promocje? Poza tym każda cena ma swoją płeć. Inne ceny są dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Męskie często maja końcówkę 50, a dla kobiet to najczęściej 99.
“Czyli potrafisz sobie wyobrazić, że pewnego dnia obudzisz się, wyjdziesz na ulicę i wrócisz do domu z trzema lodówkami bo ktoś Ci nacisnął ów przycisk..” - tak. W widziałeś szał zakupów w Media Markt zaraz pierwszego dnia po przerwie świątecznej (sobota dokładnie)? Opróżniali magazyny delikatnie mówiąc, a ludzie wynosili ze sklepu po 2 telewizory:)
January 13th, 2009 at 11:06 am
To teraz też zacznę od początku…
Ale jaki jest skutek dobrego wizerunku firmy? Oczywistym jest, że jest to zwiększona sprzedaż i zwiększona ilość zadowolonych klientów, bo kupują produkty takiej Super Firmy.
Jeśli jesteśmy przy promocjach- chcesz mi powiedzieć, że jeśli widzę na butach metkę ‘400zł’, to to nie jest cena? I powiedzmy(czysto hipotetycznie), że jak chodzę szukając butów przez tydzień i widzę je codziennie w różnych sklepach za 400zł, a następnego tygodnia, gdzieś są za 299- co to jest jak nie promocja? Łowienie jeleni, którzy kupią coś w cenie 400zł? Czy może faktycznie promocja, na której ja, statystyczny Kowalski zaoszczędzę 100zł i pójdę na piwo w nowych butach? Mnie interesuje to co się dzieje od strony konsumenta, a nie producenta
Mam to szczęście, że nie widziałem szału zakupów
Bardziej chodziło mi o sytuację taką, że nie wiesz o żadnych promocjach przed wyjściem z domu, a później okazuje się, że przechodząc obok trzech różnych sklepów skusiłaś się na lodówkę- bo każdy z nich miał kampanię buybuttonową- a jak zrobisz zakupy na wyprzedaży w MM to wracasz prosto do domu a nie jedziesz do innego sklepu
January 28th, 2009 at 1:02 pm
Nie zamierzam polemizować z treścią tego wpisu. Dla mnie neuromarketing to oczywista ściema. Pytanie mam jedno. W jaki sposób można podawać badanemu rezonansem magnetycznym różne napoje (z etykietką i bez etykietki) i sprawdzać reakcję na ich spożycie?
Przecież podczas badania tą metodą pacjent nie może nawet o milimetr poruszyć głową…
March 29th, 2009 at 12:37 am
Podobon badania dowodzą ,że 80 % rekalmy jest nieskuteczna. Jesli to prawda czy warto dla skutecznych 20% wykładac ogromną kasę , która jest nieskuteczna?
April 8th, 2009 at 3:01 pm
a gdzie nowe wpisy? Buuu
May 21st, 2009 at 5:03 pm
Reklama MINI - dobra.
http://autokult.pl/2009/05/21/mini-pojedynek/
June 10th, 2009 at 9:18 pm
i co teraz będzie ….?
June 11th, 2009 at 12:39 am
Co masz na myśli?
July 5th, 2009 at 7:40 pm
Tak po prostu już być musi… neuro czy nie neuro… te same sztuczki stosuje się od lat, a że ktoś sobie to teraz ładnie nazwał, to powstał szum o niczym
swoja droga tak mi się skojarzyło… tak samo kobiety lekkich obyczajów nazywa się teraz po zagranicznemu: Party Girls
mnie bardziej fascynuje obecnie temat samolotów rozpylających coś nad naszym krajem (i chyba nie tylko naszym) regularnie codziennie albo niemal codziennie. i nikt nie chce powiedzieć czym to właściwie jest, a wszelkie media milczą… to warto było by nagłośnić
November 3rd, 2009 at 2:50 am
Studiuje neuro i z tego co mi wiadomo o budowie mózgu to istnienie buybuttona tak jak go widzicie jest niemożliwe, przynajmniej przy dziesiejszej wiedzy i zakładając, że ma to być metoda nieinwazyjna bo wtedy jest pare sposobów.
Jeżeli chodzi o napoje i nieruszanie się to ilość dziwacznych użądzeń które stwożono żeby badani mogli wykonywać rużna polecenia w fMRI jest fascynjąca tu zakładam że była to po prostu słomka i nie jest to skomplikowane rozwiązanie.
dodatkowo dla chętnych na ang. wiki pod hasłem neuromarketing - Coke vs. Pepsi jest dokładny opis badania w którym brały udział 67 osoby a nie jedna i procedura była inna jak i wnioski. okazało się że w ślepej próbie tylesamo osób wybiera cole co pepsi, na pepsi reaguje silniej ośrodek nagród a jeżeli powiedziało im się że pili cole(gdy pili cole) uruchamiały się ośrodki związane z pamięcią i myśleniem co skutkowało tym że już 3/4 badanych wybierało cole.
Wnioski kwestia sporna ale informacji jednak sporo szczególnie że żadne badania focusowe nie dają takiego wglądu.
Poza tym to tylko jedna z b. wielu metod z których o części możecie przeczytać na stronie prof. Ducha w 7 punkcie dla niecierpliwych sedno wykładu jest po połowie slajdów http://www.is.umk.pl/~duch/refpl.html
Jeżeli dalej nie wieżycie w neuromarketing pytajcie lub oponujcie a postaram się was przekonać lub cociaż przybliżyć dziedzinę
November 3rd, 2009 at 10:25 am
Komentarz umieściłam tylko ze względu na to, że widać powiązanie z tematem. Reklamę jakia ukazała się na końcu polecam robić w innej formie lub napisać do mnie. Skoro wiedza jest tak duża chętnie podyskutowałabym na ten temat w jednym z postów. Prywatne reklamowanie serwisu proszę robić w linku użytkownika, a nie treści komentarza.
November 5th, 2009 at 2:57 am
W takim razie przyszykuje oręż aby krzewić wiedze z zakresu neuro
chętnie bym napisał ale albo przerosła mnie technika albo opera jak zwykle mnie nie lubi 
Z przyjemnością podziele się wiedzą ponieważ miałem przyjemność spotkać się z twórcami 2 z 3 firm neuromarketingowych w polsce a prezesem 3 jest prof. z mojej uczelni.
Może udało by się wyciągnąć jakieś ciekawe wnioski np. skąd nieufność w stosunku do neuromarketingu (poniekąd rozumiem bo u mnie samego także występuje) albo czego branża reklamow potrzebuje a neuro nie wie jeszcze że mogło by to dać … etc.
November 5th, 2009 at 9:19 am
Na początek wystarczy poruszyć wątek, który chyba jest najczęściej wspominany (a przynajmniej mnie podczas obrony pracy licencjackiej o to zapytano)czyli czy badania neuromarketingowe są etyczne. Jeśli będziesz miał jakieś ciekawe spostrzeżenia napisz do mnie na maila. Chętnie podyskutuję w tej kwestii.