Żywe reklamy zdarzają się u nas bardzo rzadko. Powiedziałabym nawet - nigdy. Choć może to i dobrze… bo po takiej akcji jaką przeprowadzono w Nowej Zelandii można by dostać zawału, a przynajmniej psychicznego rozdarcia.
Jak w kreatyny sposób zareklamować jeden z dziennikarskich działów znanego serwisu informacyjnego? Jak udowodnić czytelnikom, że znajdują się tam tylko rzetelne i najnowsze informacje? I wreszcie, jak zachęcić ich do aktywnego odwiedzania serwisu? Otóż nic prostszego, jak….zorganizować akcję, która zapadnie w pamięci każdego na bardzo długo swoim niekonwencjonalnym, podnoszącym ciśnienie krwi, charakterem. O czym mowa?
Wyobraźcie sobie spokojny dzień i tradycyjną drogę do pracy, kiedy waszym oczom ukazuje się obraz rodem z dramatu. Na jednym z balkonów dostrzegacie , kłótnie dwóch mężczyzn. Po chwili zaczyna się on przeradzać w awanturę na tyle ostrą, że mężczyzna popycha swojego rozmówce, który w efekcie ląduje głową w dół jednego z ostatnich pięter wielopoziomowego bloku. Kiedy chwila grozy zaczyna osiągać apogeum twórcy akcji przerywają uliczną panikę i rozwijają promocyjny plakat będący wyjaśnieniem całego zajścia. Nic dodać, nic ująć.
Drugi spot mimo iż mniej hardcorowy to ze względu na zabawny charakter, lepiej zapada w pamięci. Biały billboard, biały człowiek i czerwone pomidory. W przedszkolu zawsze zabraniano nam bawić się jedzeniem, a w efekcie i tak wszystko lądowało na kolegach. Do tego można porównać tą akcję, która sprawiła fun nie tylko tym co rzucali, ale również przechodniom, którzy zatrzymywali samochody żeby zobaczyć całe zajście. Cała akcja poniżej do obejrzenia. Promocja również niczego sobie.
Cała kampania miała miejsce w pobliżu siedziby serwisu, który był promowany. Ten niesztampowy projekt sprawił więcej niż typowe, ciągnące się tygodniami kampanie. Ulice tętniące życiem zatrzymały się na chwilę, ludzie będący nieustannie w biegu przystanęli, żeby nie przegapić tego co za chwilę się wydarzy, chcieli dołączyć się do zabawy, która pozwalała zapomnieć o obowiązkach i zatracić się w kilku minutach spokoju. Takie wydarzenia są czasem w stanie zdziałać znacznie więcej niż tradycyjne, wysokobudżetowe kampanie reklamowe.
Nie tylko zapadają w pamięci, ale sprawiają, że ludzie o nich rozmawiają. One wymagają komentarza, który tak naprawdę jest motorem napędowym, a jednoczesne kluczem dalszego sukcesu. Oczywiście wszytko zależy również od jakości samego produktu jednak, w przypadku tej kampanii akcja przypominająca o istnieniu firmy była naprawdę dobrym pomysłem.
