Temat miał być krótki i zwięzły jednak w chwili planowania wpisu tknęły mnie nieco dłuższa przemyślenia. O czym mowa będzie..
…o promocji literatury w sieci.
Każdego roku na rynku pojawiają się setki nowych książek. Thrillery, dramaty, książki oparte na fabule filmu, przyrodnicze, edukacyjne, przygodowe. Ci, którzy interesują się literaturą dostęp do informacji czerpią zwykle ze stron swoich ulubionych autorów lub serwisów ala “Social Media”. Ci, natomiast którzy za literaturą sięgają bardzo sporadycznie nowinek dowiadują się najczęściej od znajomych.
Czasem jednak na rynku pojawia się pozycja, którą po prostu warto przeczytać. Dlaczego?
Bo wszyscy o niej mówią, wszyscy ją komentują i wszyscy polecają. Znane wszystkim hasło reklamowe “Wszyscy mają Mambe mam i ja” idealnie wpasowuje się w klimat jaki obecnie kreują Social Media na rynku. Mamy łatwy dostęp do informacji, możemy uczestniczyć w życiu innych czy choćby zostawiać komentarz na stronie ulubionego producenta , który wreszcie będzie miał jakieś znaczenie . Czasy gdy wielki brand, typu Coca cola, dostępny był dla ludzi jedynie z poziomu półki sklepowej przeszedł już dawno do lamusa. W chwili obecnej sami użytkownicy kreują i nadają marce charakter.
Mówi się, że jeśli w garści mamy produkt naprawdę dobry to bez większych działań promocyjnych jesteśmy w stanie sprawić, że rynek przyjmie go i sam rozpromuje. Wystarczy tylko trafić w odpowiednie miejsce, źródło, które pociągnie za sobą nić do sukcesu (wyszło dość filozoficznie jednak właśnie takie stają się obecne Social Media, a raczej takie możliwości dają).
Innymi słowy wystarczy wysłać kilka informacji prasowych, napisać na kilku blogach czy blipnąć ze znajomymi o czymś co właśnie zawładnęło rynkiem. Jeśli produkt okaże się wystarczająco dobry to dalsza promocja nie będzie już tak potrzebna. Trzeba jednak uważać na pułapki jakie kryją się pod tymi „cudownymi” kanałami komunikacji. Komentarze mogą przybierać różne postacie, a reakcja na nie, powinna być dostosowana do poziomu jaki reprezentuje produkt.
Tyle jednak słowem wstępu bo mowa przecież o literaturze i jej promocji…
Napisał dziś do mnie Tomek Michniewicz autor książki „Samsara. Na drogach, których nie ma…”. Kilka zwięzłych słów, miły ton maila, a mimo to miałam wątpliwości czy publikować informację o czymś czego tak naprawdę jeszcze nie czytałam. Co mnie przekonało?
Spot reklamowy, jego klimat i to w jaki sposób pokazana została tematyka książki.
Tomek, znany dotychczas wszystkim jako dziennikarz prasowy, wydał na świat książkę, która furorę zaczęła robić zanim oficjalnie pojawiła się na rynku. Wszystko to za sprawą niezwykłego spota promującego książkę. Dlaczego niezwykłego? Bo hipnotyzuje:) Oto jak powstawał sam spot, kto był jego twórcą i jak wyglądała współpraca:
“Wyprodukował go jeden z najlepszych polskich animatorów, speców od modellingu 3d, montażystów… sam nie wiem jak to nazwać, ale wiadomo o co chodzi – o multimedia pojęte bardzo przekrojowo – Łukasz Radomyski. W Polsce prawie w ogóle nierozpoznawalny, bo jest freelancerem, który pracuje dla największych firm amerykańskich i brytyjskich, jak SAP.
Ja byłem autorem scenariusza, zdjęć i montażu dźwięku, całą resztą produkcji i postprodukcji zajął się Łukasz. Zdjęcia trwały raptem pół dnia, w moim własnym mieszkaniu, przy stole, przy którym zjadam płatki na śniadanie. Cała reszta to już praca komputera. W trakcie produkcji spotu “Samsara” nie miała jeszcze postaci fizycznej – książka wciąż była w drukarni. Sama książka jest więc całkowicie wymodelowana w 3d.
Jacek Pałkiewicz czy Bartek Chaciński zgodzili się wystąpić w klipie po lekturze wersji recenzenckiej. Mówiąc wprost – zachwycili się samą książką. Nie wzięli żadnego wynagrodzenia.” – krótko i na temat napisał mi w mailu Tomek Michniewicz.
To, co mnie udało się dostrzec w sieci to, że media podchwyciły już temat, a książka mimo premiery, która odbędzie się dopiero jutro (5 maja 2010 roku), znajduje się już w każdej księgarni Internetowej. Pierwszą informację znalazłam za pośrednictwem facebooka, dalej przemówił już do mnie autor . Siła Social Media jest spora…

