Jak każdy fanatyk mediów lubię czasem wyjrzeć poza sieć i zerknąć na aktualną prasę. Przyznam, że już dawno chyba do niej nie zaglądałam, bo dopiero teraz dostrzegłam, że MMP zmieniło zupełnie swój Design. Z tygodnika przekształciło się w dwumiesięcznik ze znacznie ciekawszą oprawą i zawartością. Dlaczego o tym wspominam? Bo wciągnęłam się w jeden z artykułów, który wzbudził we mnie na tyle odmienne uczucia, że postanowiłam wziąć go pod lupę i skomentować na blogu.
Temat zapewne każdemu znany czyli flash mob w wykonaniu T-Mobile i Helleny. Kto komu podkradł pomysł nie ulega wątpliwości (dla niewtajemniczonych T-Mobile – 2009, Hellena – 2010) i z tym stwierdzeniem polemizować nie będę. Dlaczego jednak autorka tekstu, Agata Małkowska-Szozda, uważa, że sama reklama jest idealną kopią oryginału, a raczej “brzydsza siostra angielskiej wersji” skoro to dwie zupełnie różne koncepcje reklamy??
Zatłoczony dworzec – Liverpool Street Station. W tle pojawia się dźwięczna muzyka porywająca ludzi do tańca. W tan idzie młodzież, staruszkowie, wszyscy czujący klimat zabawy. Po chwili muzyka zwalnia, rozpoczyna się walc, który w oddali kręcony jest przez gapiów amatorskimi kamerami z telefonów komórkowych. Już wtedy zaczyna wyczuwać się cel całej akcji. T mobile triumfuje z sukcesem w roku 2009.
Nadchodzi jednak kolejny rok, a w ucho wpada nam niezwykle dźwięczna i melodyjna nuta. Zapada w pamięci już w pierwszej chwili i choć spotu nie pamięta się do końca to refren piosenki pozostaje na stałe. Hellena buduje swoją pozycję na rynku wód smakowych…
Niektórym zaciągniecie pomysłu w niczym nie przeszkadza. Dwa różne produkty, dwie różne reklamy. Inni znów twierdzą, że to idealna kopia, która jest hańbą dla swobody twórczej, a tym bardziej wstydem dla polskich marketerów. Jaka jest moja postawa w tej kwestii??
Agata Małkowska-Szozda: ”Spot, nie dość że sam w sobie przaśny, to jeszcze wydaje się marną kopią doskonałego pomysłu wykorzystanego rok wcześniej w kampaniach reklamowych T Mobile.”
Pomysł owszem został zaczerpnięty z zeszłorocznej kampanii T Mobile. W moim jednak odczuciu to dwie zupełnie inne kreacje. W przypadku polskiej wersji reklamy mamy aranżacje, dopracowanie, konkretne ujęcia. To musical, który ma konkretny scenariusz. Bohaterowie mają swoje role, a statyści poruszają się w określonych kierunkach. To nie jest amatorski filmik widziany oczami przechodnia. To wyreżyserowany spot, w którym główną rolę odgrywa muzyka oraz słowa piosenki – niezwykle dźwięczne i szybko wpadające w ucho. To typowa reklamówka poszerzona jedynie o element, który w ostatnim roku robił furorę na rynku reklamy viralowej.
Agata Małkowska-Szozda: ”W obu wersjach pojawiają się też “przygodni” widzowie robiący zdjęcia. Nawet murzyn pojawia się i tu, i tam, bo jak wiadomo, murzyni stadami chodzą po polskich ulicach i zawsze przypadkiem ktoś wejdzie w taki amatorski kadr.”
Tu nie ma mowy o amatorszczyźnie. Oczywiście sam spot, jego nakręcenie może pozostawiać niektórym wiele do życzenia. W tym jednak przypadku chodzi o oddanie sensu hasła jakie pojawia się na sam koniec reklamy. Hellena łączy pokolenia. Łączy ludzi. Nic więc dziwnego, że w samej reklamie pokazano zarówno dziecko, policjanta, starszą osobę czy murzyna. W momencie gdyby w kadrze stanął Japończyk pojawiłyby się komentarze, że twórcy reklamy nie chcieli zostać skrytykowani za totalną kopię reklam,y więc w roli murzyna dla odmiany obsadzili Japończyka.
Agata Małkowska-Szozda: “…Hellena i t mobile maja ze sobą znacznie więcej punktów wspólnych, co widać gołym okiem przy jednokrotnym nawet obejrzeniu obu spotów...”.
Jedyną wspólną cechą jaką widzę w obu reklamach jest sam pomysł nakręcenia reklamy. Zresztą widoczny jest coraz częściej również w innych produkcjach reklamowych, nie tylko polskich. Jednak koncepcja i styl w jakim postały reklamy są zupełnie różne. Nie twierdzę, że reklama Helleny w moim odczuciu jest lepsza. Na pewno zapada w pamięci. Mnie prześladowała przez długi czas. Niemniej jednak uważam, że mimo iż pomysł został zaciągnięty z zeszłorocznej kampanii T Mobile, to zupełnie odbiega od tamtej wersji. Tu nie starano się stworzyć virala. Tu wykorzystano pomysł do zwykłej reklamówki wody mineralnej.
W gruncie rzeczy cel kampanii został spełniony. Sama reklama zyskała sporą popularność, a pomysł ala Flash Mob na pewno jeszcze nie raz pojawi się w kampanii reklamowej.
Zainteresowanych pełną wersją artykułu odsyłam do MMP, str. 72
Podobne artykuły:
- Miej wywalone na Pryszcze z Visacinum w roli głównej.
- Reklama z polotem – Pantene czy społecznosciówka?
- Borys Szyc w reklamie Axe. Copy, Adaptacja czy po prostu udana akcja?
- 30s + 15s czyli dwuczęściowe reklamy
- Baby boom czyli bobasy w reklamóFce wody mineralnej

