Dziś znów powrót do kontrowersyjnych tematów. Był alkohol, była branża tytoniowa zatem czas na serię “seksistowskich” reklam, przeciw którym feministki każdego dnia wytaczają ciężkie działa.
W jednym z artykułów Gazety wyborczej natrafiłam na ciekawą wypowiedź:
“Juz w 1979 r. znany socjolog Ervin Goffman stwierdził, że kobieta w reklamie gra dwie role: kury domowej albo przedmiotu erotycznej konsumpcji. Przez 30 lat niewiele sie w tej kwestii zmienilo. Nagie kobiece cialo bez twarzy nadal krzyczy: “Bierz mnie!”.
Mogłabym tą wypowiedź podsumować dwoma słowami: sex sells. Tak było 60 lat temu i tak samo jest teraz. Niektóre kreacje mają w sobie dozę humoru przez co chętnie się do nich wraca. Inne przesadnie emanują nagością uprzedmiotowiając kobietę i powodując niesmak. O tym jaki jest wizerunek kobiety XXI wieku w reklamie można by pisać długo. Ja jednak wolę przedstawić to w formie przykładów:
JBS Men’s Underwear
Perrier
Aniela
Bit Copa
Black Coffee
Che
Dolce and Gabbana
Flora Amore
Fowin
Lynx
Magielle
Sommer
Tom Ford Menswear
Vitasnella
Yves Saint Laurent
Zero Degrees






























February 23rd, 2012 at 1:00 pm
Czy takie reklamy działają tak, jakby sobie tego życzyli reklamodawcy?
Wielu badaczy twierdzi, że przepełnienie reklamy seksem powoduje tak silną reakcję emocjonalną, że produkt/ marka jest odsuwana na 10-ty plan, a więc po prostu nie jest zapamiętywana. Czyżby zatem seks w reklamie był… przereklamowany?
Z drugiej strony badania z użyciem EEG pokazują, że kształt karoserii samochodów kojarzy się mężczyznom z kobiecym ciałem… (przynajmniej niektóre karoserie… niektórym mężczyznom
Czyli – mówiąc innymi słowami – powodują one reakcję seksualną. I trudno powiedzieć, że mężczyźni samochodami się nie fascynują.
Zatem wychodzi na to, że jeśli reklama ma zawierać treść seksualną, to najlepiej, żeby była to treść tak subtelna, żeby odbiorca jej sobie nie uświadomił.