“Meksyk. Oaxaka. Spragnieni po ciężkim dniu gasimy pragnienie w hotelowej kuchni. Wkrótce odkrywamy na dnie butelki… robaka. Jednak nie przerywamy konsumpcji – pieniądze zostały wydane, więc brzydzić się można, ale wypić trzeba. Doprawiamy tylko trunek przyprawą, którą znajdujemy w przywiązanym do szyjki butelki woreczku. Kilka dni później dowiadujemy się, że w woreczku znajdował się? usmażony, posolony i sproszkowany robak. Nie jest to byle jaka larwa, lecz żyjątko pasożytujące na liściach agawy. Najwyraźniej Meksykanie uważają, że i po śmierci nie należy rozdzielać nierozłącznych za życia istot”. Read the full story
